20111024

do siebie sam

Jak wszyscy wiemy życie składa się tylko i wyłącznie z nieprzewidzianych epozidów, które zazwyczaj niszcza wszystkie inne plany. Są szczęśliwcy, których plany są krzyżowane w taki sposób, że wychodzą z całej sprawy obronną ręką i bawią się jeszcze lepiej. Jestem też ja. Tak. Dziś dowiedziałam się, że nadchodzący weekend, którym jarałam się kilka postów temu, spędzę w Mieście Mamy. Tak. To dosyć przykre, że moment na który czekam od dwóch tygodni został dziś tak brutalnie zniszczony. Kochani moi. Nie przyjdę. Przejadę miliard kilometrów samochodem z rodziną po to by posiedzieć dwa dni z resztą rodziny. Szkoda, że niektórzy nie pamiętają, że ludzie z którymi spędziłam liceum też stali się dla mnie rodziną. I to taką, która rozumie moje rozczarowanie światem. Naprawdę chciałam ich spotkać. Ale jak zwykle nie można mieć wszystkiego. Nawet jeśli wszystko jest tylko jednym wspólnym wypadem na koncert.



1 komentarz:

  1. współczuję, ale wydaje mi się, że grunt to znaleźć pozytywne aspekty zaistniałej sytuacji. Przyjaciele dzisiaj są, jutro ich nie ma, a rodzinę ma się na zawsze. Niestety taka jest brutalna prawda i sprawdzana przez wieki. Także głowa do góry! Pozdrawiam,A.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)