20111014

is that really what you want?

Nienawidzę jesieni. Co tu kryć. Jest zimno. Wieje. Pada. Potem świeci słońce. A potem znowu pada. Na koniec przychodzi gradobicie, które, nie zgadniecie, kończy się słońcem jakiego nie dane nam było podziwiać w lipcu! Poza tym, moje gardło umiera. Podobnie jak i reszta układu oddechowego. O tak, jak tu tego wszystkiego nie darzyć wielką miłością!? Najgorsze jest to, że nadziei na polepszenie się sytuacji w najbliższym czasie nie ma. Ten koszmar zmieni się w kolejny, jeszcze zimniejszy i jeszcze bardziej wietrzny. I to taki który potrafi zablokować drogę dojazdu do centrum i, ups, znowu będę musiała się zastanawiać jak u diabła wytłumaczyć dwugodzinne spóźnienie na zajecia. Zima ma jednak jeden plus: biel jest po prostu estetyczna. No nic, pozostaje mi zakupić wielki ciepły sweter w możliwie jak najmniej inwazyjnym kolorze, kilka lakierów do paznokci i dobrą herbatę. Może dotrwam do Bożego Narodzenia. A potem się zobaczy.
A zmieniając temat, choć nie porzucając narzekającego tonu, czy ktoś nie mógłby z łaski swojej wybrać się ze mną jutro do Ucha? Ja wiem, że to takie niepatriotyczne jarać się Projektem Warszawiak mieszkając w Trójmieście, no ale co ja zrobię, że mnie męskie niskie głosy oszałamiają...
A najlepiej to wszystko wziąć i przespać.
Albo przetrwać z piosenką z pałerem.




Wasza Esc z bolącym gardłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)