20111015

ona, on i dwoje dzieci.

Ona. Dziennikarka muzyczna. Kobieta sukcesu. Fashion victim. On. Doświadczony makler. Zapalony podróżnik. Wspólnie kochający rodzice. Syn. Lat 13, przyszyły fotograf, hokeista albo architekt. Jeszcze nie wie. Córka. Lat 6, głowne marzenie - zostać księżniczką. Ich dom jest otwarty na częste wizyty znajomych. Dominuje przestrzeń wspólna, dom to weekendowa ostoja dla rodziny, która w tygodniu ma dla siebie dosyć mało czasu.

No i Mezo wykrakał. Mamy kryzys. A tak dokładniej to ja mam kryzys. Koszmarny kryzys twórczy. Od jakiś dwóch tygodni nie jestem w stanie wymyślić jakiegokolwiek domu na projektowanie. Bajer. Rodzina, którą stworzyłam, najzwyczajniej w świecie zostanie bezdomna i szlag trafi ich wielkie marzenia o pięknym, otwartym domu. 
Deadline we wtorek o ósmej rano. Do zrobienia plansza A1. Ha. Ha. Ha. Pomyśleć, że w zeszłym roku to przychodziło tak o, po prostu. Kolejny fragment autostardy A1 ruszył. A moje prywatne A1 leży i kwiczy. Co gorsza, pękajacy lakier mnie nie satysfakcjonuje. Więc mamy też pomniejszy, paznokciowy kryzysik. A kryzys wszelaki sprzyja blogowaniu, c'nie? No bo wiecie, layout nadal mi nie leży jakoś...
Dobra, ponatycham się trochę. Tak, natycham się i natycham ale i tak nic z tego nie mam.
Przy okazji ponawiam pytanie o PW dzisiaj, 19.00, Ucho. Tylko dajcie znać tak na dwie godziny przed, bo dojazd zajmie mi jakieś 1,5h...

Lepsza kryzysowa piosenka


Podrzućcie chociaż ideę. Hasło. Pomyślik. Cokolwiek.

1 komentarz:

  1. szczerze mówiąc, nie wchodziłam na bloga Andy T. ale zobaczę chętnie ;)
    Maff jest wspaniała, ładna, zdolna i sympatyczna.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)