20111118

can['t] choose what stays and what fades away



Szczerze mówiąc, po zapowiedzi spodziewałam się czegoś więcej. Walczące dziesięciolatki to coś, co w teledyskach Flo jeszcze się nie pojawiło, a kiedy chodzi o bijący się chłopięcy chór, w kościele, sprawa robie się niezwykle interesująca. Zamiast tego Florence spada z dachu, tajemniczy człowiek wbija wielką szpilę w rudą kukłę, a chłopięcy chór grzecznie śpiewa. Jest... dziwnie. Mam nadzieję, że to chwilowy tylko spadek formy. W końcu piosenka prześwietna no i jest (u nas pewnie już byłby sprofanowany) kościół.


Poza tym: w sobotę Muchy w sopockiej Papryce. Koncert numer 250. Warto się wybrać, choć bilety zdrożały (teraz to całe 23PLN!). Chłopaki kończą trasę i ostro zabierają się za nową płytę. Przynajmniej taka jest wersja na obecną chwilę. Do zobaczenia.


/edit/
Moja niemoc twórcza swoim poziomem sięga dziś chyba tajemniczej Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, która gdzieś tam nad nami lata. Nawet paznokci nie jestem w stanie pomalować tak, by mnie satysfakcjonowały. No i nie mam pisaków co dosyć skutecznie hamuje moje rysownicze zapędy. Ostatnio coś za bardzo ciągnie mnie do koloru, to mnie gubi. Jutro nawet będę miała okazję zakupu jakiegoś pięknego pisakowego zestawu, ale co mi po nim skoro w weekend, który ma być wypełniony nauką, będą tylko kusiły?


/edit2/
Właśnie mój pomysł na prezent dla kolegi został określony mianem "mało kreatywny". Źle ze mną, czas się załamać...

1 komentarz:

  1. O, to widzę, że nie jestem sama odnośnie tworzenia własnej biżuterii. Ale zastanawia mnie ta modelina. Kiedyś coś tam lepiłam, jak byłam mała, ale nie umiem wyobrazić sobie całej biżuterii z tego :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)