20111120

lubię z tobą palić

Okej, było przefantastycznie. Muchy były, są i będą moim ulubionym zespołem. Nic ponad. Dzisiejszy koncert przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Dobra zmiana nie jest zła i może to nie tylko zasługa Pielki (nowy muszy gitarszysta), ale zespół brzmi dziś kompletnie inaczej niż jeszcze rok temu. No właśnie. Rok temu (i miesiąc) widziałam Muchy w Papryce po raz pierwszy. Co pamiętam? Brzmieniowo było fajnie (po lekkim rozczarowaniu na Open'erze), ale prezencja pozostawiała wiele do życzenia. Nie wiem czy chłopaki przeżywali wtedy kryzys osobowościowy, czy co, ale fryzjer i dobra dieta były im baaardzo potrzebne.
Szczęśliwie w pewnym momencie opamiętali się i z koncertu na koncert było coraz lepiej. Zespół jeżdżąc po kraju, z występu na występ po prostu się rozkręcał. Potem pojawił się wpomniany Pan Pielka a z nim - nowa jakość brzmieniowa. Jeżeli kojarzycie pierwszy singiel z ostatniej płyty - Przesilenie - to na pewno kojarzycie linię klawiszy z początku. Całkiem wkurzajacy i nie w klimacie motyw. Tak czy inaczej, wszelkie klawiszowe partie zostały wycięte, teraz zamiast nich słyszymy dwie świetnie brzmiące gitary. No i śpiewajacych ludzi:) Linia basu. Osobna historia. Do tej pory Tomek był schowany. Pulsował zawsze gdzieś z tyłu, teraz koncert rozpoczął się od szatańskiej basowej solówki. Jak ja to kocham. Muchy totalnie zmieniły swoje podejście do grania i wyszło im to na dobre. Chyba nigdy nie brzmieli lepiej.
Czy coś jeszcze chciałam dodać? No tak, publika. Dobra publiczność to pół sukcesu. Jakoś do tej pory nigdy nie zwracałam na nią uwagi, wychodzi na to że zawsze miałam szczęście - w środę koncert na którym była moja przyjaciółka został zabity właśnie przez słuchaczy. Dziś Papryka (może dodam, że to naprawdę mały klub) pękała w szwach, a publiczność naprawdę była skora do śpiewania. Poleciały też papierowe samoloty, klasyk z początków muszego grania, który ostatnimi czasy już trochę się znudził. Jednak Trójmiejscy fani z okazji 250 koncertu postanowili odświeżyć tardycję. Miła rzecz, choć ja oczywiście zapomniałam o swoim.
Kurcze, mogłabym tak jeszcze długo pisać, no ale niestety, moje oczy zaczynają sie zamykać. Po prostu, teraz pozostaje mi czekać przez dugie trzy miesiące (choć znając zespół wszystko się przeciągnie) na nową płytę i nową trasę (choć znając zespół pt2 zagrają jeszcze kilka koncertów w trakcie przedpłytowej ciszy). Na szczęście Sopot to jedno z ulubionych muszych miejsc. "Dziś gramy 250 koncert. Z czego jakieś 50 w Papryce".
Idźcie na Muchy jeżeli będą grali w Waszym mieście. Warto.



Dużo tego, pięć nowości. Nie mogłam pominąć żadnej w końcu. Choć trzy w sumie grane od dosyć dawna. Nie szkodzi!

1 komentarz:

  1. Dostać taki ręcznie robiony od mamy, to dopiero sentymentalna wartość! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)