20111126

quite a little escapologist

Coś ostatnio nie wychylam się za bardzo. Być może mam takie wrażenie, bo ostatnio zdarzało mi się pisać nawet codziennie... Chwilowo żałuję, że wróciłam do domu bez swojego laptopa, biorąc pod uwagę to, że szykuję tutaj małą rewolucję. Może wiecie, a może nie, ale blogowanie zaczynałam od innego adresu, gdzie pisałam po angielsku. Ten blog oryginalnie miał dotyczyć kulturalnego życia Trójmiasta, później miał zawierać moje rysunki. Ale wyszło tak, że głównie zajmuję się tu narzekaniem na życie. Cóż, taka moja natura^^.
Jednakże! Skoro jestem w domu, to mam skaner! Nie wiem jak Was, ale mnie cieszy to niezmiernie. Oznacza to bowiem, że kilka moich dziwnych rysunków zostało zeskanowanych i czekają na publikację. Czyli na coś co miałam z nimi zrobić jakieś dwia miesiace temu. Teraz potrzebuję jedynie wolnego wieczoru i chwili pracy nad ogarnięciem nowego wyglądu uciekinierki. Jeżeli znacie i chcecie się pożegnać, zapraszam. A niedługo, przy pomyślnych wiatrach, może będziemy się witać z radosną twóczością.
Zmiany są fajne!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)