20111113

tmrw

Jakoś tak ostatnio kompletnie nie mam weny na to, żeby coś tu napisać. Żeby to miało ręce i nogi, wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Jak Pani Polonistka przykazała. Składanie zdań sprawia mi problem, jeszcze nie jest dla mnie przykrym doświadczeniem ale kto wie co przyniosą kolejne dni. Pozostaje mi mieć tylko nadzieję, że bedzie lepiej.

Gdybym tak mogła po prostu napisać od nowa fragmenty z historii mojego życia, które po prostu tam nie pasują... Doskonale wiem co bym zmieniła. Zabawne, często się nad tym zastanawiam i zawsze myślę o tej samej rzeczy. No tak, pewnego rodzaju wyklęcie jednak mi przeszkadza. Mimo wszystko te dwa lata temu nie było źle. Hm, w zasadzie to jakies dwa lata, dwa miesiące i kilka dni. Dwa, czy trzy. Ostatnie dni normalnego życia. 
Wiem co chcę zmienić. I to nie będzie moja kwestia.



 

edit: co za psychodela. i tak wiem, że pewnego dnia, może już niedługo, wywalę stąd 3/4 tych dennych emocjonalnie notek. po co mi to wszystko? no po co?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)