20111222

goodbye my gdańsk goodbye

Ostatni post z Gdańska w tym roku. Jak miło. Właściwie jest taka pora, że powinnam w panice się pakować, sprzątać czy dorysowaywać ostatnie szczegóły w pracy domowej na bardzo niefajny przedmiot. Z tym że moje zmęczenie sięgnęło już tego stadium kiedy nawet spać się nie chce.
Jak jest? Dosyć dziwnie. Srodek nocy, za oknem nie dzieje się nic, o tej porze nie jeżdżą nawet pojedyncze samochody. Koty, dzieci i kibice śpią grzecznie. No tak. W końcu w okresie przedświątecznym ilość dobrych uczynków i grzecznych dzieci nagle, w magiczny sposób, wzrasta. Dzięki. Przynajmniej mogę pomęczyć się we względnym spokoju.
Nie lubię Gdańska i ten rok tego nie zmienił. Ale, jak wiemy od hm hm hm dwóch lat, "to będzie dobry rok", więc może w końcu spojrzę na to miasto w jakiś bardziej przychylny mu sposób.
Wracam, a raczej zaczynam przygodę z pakowaniem plecaka. To będzie zabawa!


1 komentarz:

  1. Mam nadzieję, że pakowanie poszło Ci bezboleśnie :)
    "To będzie dobry rok bez rocznic i postanowień bez wspomnień i rozczarowań" tego Ci życzę :D i jeszcze muchowych koncertów i POLUBIENIA GDAŃSKA !:D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)