20111216

night air


Właściwie ta piosenka już tu chyba się kiedyś pojawiła, ale nie szkodzi. Tydzień się skończył, w końcu mogę odrobinę wyhamować i zająć się czymś co naprawdę sprawia mi przyjemność. A że nie muszę się dobudzać, z muzyką też moge trochę zwolnić. Swietnie wpisuje się w chwiilowy klimat, wprawdzie powinno być ciepło i duszno, no ale. W Radiu właśnie wspominany jest sierpniowy koncert Woona. Koncert zagrany w ewangelickim kościele. To musiała być prawdziwa magia. A ja, w tym wspaniałym momencie, siedziałam nad geometrią wykreślną. Notka z morałem: sesje poprawkowe niszczą życie. Szczęśliwie Woona można posłuchać też w internecie.


A za tydzień bedę już w Domu!

edit
Tydzień zakończyłam wyraźną prośbą o publiczną kompromitację. No cóż, takie jest życie mój drogi, cytując inną Annę. Dobranoc.

1 komentarz:

  1. No to po takim ciężkim tygodniu trzeba naładować akumulatory podwójnie przez cały weekend! :-)
    Na szczęście niedługo święta i upragnione wooolnee :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)