20111228

to nieistotne

Właśnie dziś (a raczej to już bardziej wczoraj, ale nie szkodzi) dowiedziałam się po  co studiuję. Więc, po co? Otóż tylko po to, żebym mogła spotkać się w rodzinnym mieście ze starymi znajomymi i stwierdzić, że moje życie mimo wszystko jest cudowne. Bo istnieje kilka(naście) osób, które mają dokładnie takie samo podejście do całego tego wielkiego świata jak ja.
I w ten oto sposób przejechaliśmy pół miasta by skończyć na placu zabaw przy podstawówce. Nie zapomniałam jak się huśtać.
Dorosłość sucks i My to wiemy.
Do zobaczenia przy kolejnym fantastycznym wpisie.
Wasza nieistotnie nierozsądna Esc


Bosz, zapomniałam. Najważniejsze. Dnia 27-12-2011 wymyśliliśmy driving party. Matfiz rządzi, matfiz radzi normalnie.

5 komentarzy:

  1. wydaje się, że to tylko moja licealna klasa, grupa znajomych czy jakkolwiek by to nazwać jest... dziwna. nie spotykamy się... w sumie mam kontakt z jednym jedynym kumplem. a szkoda. i zazdroszczę... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. postaram się dołączyć jakieś zdjęcie do kolejnego wpisu. :) a że na koncerty chadzam to chyba mało powiedziane w moim przypadku... od września byłam między innymi w Płocku, Krakowie, Poznaniu, Bydgoszczy, Zielonej Górze... :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsze to koniecznie cieszyć się życiem. Ty uważasz swoje za cudowne - i to jest cos! Jak dla mnie super.

    Pozdrawiamy,
    2bigcitylifes.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. a dlaczego Twoje "koncertowanie" jest takie ograniczone? w zasadzie Trójmiasto+Stolica to nie tak źle, ale pomyśl ile koncertów Cię omija! :)

    a spotkań nie opuszczaj... przynajmniej je organizujecie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miło wiedzieć, że w "My" mieszczę się i ja, i Oni, i Pan Miniacz.

    Jeszcze bardziej nierozsądna D. :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)