20120222

help the people

Właśnie zjadłam obiad. Tak, właśnie teraz, o 22.09. Pozdrawiam. To się chyba nazywa higieniczny tryb życia...
Anyway. W takich momentach (22.12, godzinę temu dotarłam na stancję, a wracałam prosto z uczelni) zastanawia mnie wszechobecna opinia o luzackim życiu studentów? Macie dużo wolnego? Bo ja nie. W tym roku nawet zimowych ferii mnie pozbawiono, no bo trzy wolne dni między sesjami to jakaś kpina jest. Nie ma czasu na spanie, chodzenie do kina i na imprezowanie. Bo co jak co, ale skacowana na zajęcia nie pójdę. Trzeba zachowywać jakieś resztki godności.
Trochę smutne to wszystko. Tęsknię za domem.
Nikt w końcu nie mówił, że będzie łatwo. (Zaraz, a czy to nie miało być tak, że dostawanie się na archi to męka a potem jest przyjemnie?!) Cóż. Architektura - tylko dla supermenów.




apap i lecimy z tym wszystkim dalej. oby do czerwca

20120217

dzień kota

Home again. Dobrze wrócić. I pomimo tego, że cała moja rodzina korzysta chwilowo z ostatniego wieczoru w Tatrach, jest dobrze.
Dziś dzień kota. Kocham Cię Kocie!

20120214

definicja pierwsza



Moja definicja szczęścia na dziś. Udanych Walentynek dla wszystkich tych, którzy spędzają je w taki sposób w jaki by chcieli. Na przykład w towarzystwie czterech nowych pięknych kredek:)

20120211

dream of home

Dziczeję i borsuczeję. Może nie tak jak u Witkowskiego, bo w dalszym ciągu się myję, teraz nawet jeszcze dłużej niż zwykle i nadal co rano zakładam czyste ubrania, ale jednak. Większość czasu spędzam w łóżku, a kiedy wychodzę, kontakt z ludźmi ograniczam tylko do bezczelnego gapienia się na nich. Żyję w swoim świecie. Jem kisiel siedząc w wielkiej męskiej bluzie, która została kupiona tuż po wielkiej openerowej ulewie kiedy zalało mi wszystko inne. Wcieram w siebie jeszcze więcej kremów niż normalnie. Wyłapuję całe ciepło z otoczenia i kumuluję je w sobie gdzieś głęboko, odkładam na moment kiedy będę musiała wyjść na zewnątrz. Ale ponad wszystko gardzę wszystkim i wszystkimi. Ostentacyjnie odsuwam od siebie cały zewnętrzny świat, który ma ferie albo ma ciepło i obiad. Albo, co najgorsze, wszystko na raz. Ja mam książkę, literaturę maksymalnie współczesną, mam pościel z Ikei i mam delektowy kisiel. I wszystko to jest wyznacznikiem słodkiego, dwudniowego lenistwa, kiedy to nic nie muszę ani nic nie chcę.
To w pewien sposób bezczelne.
Wracam do książki, auf wiedersehen.




20120204

da da daj

Czy naprawdę studia są po to żeby nieustannie robić z siebie worek treningowy dla niewyżytych panów profesorów?! Im bardziej studiuję, tym bardziej nie wierzę w to co się wokół mnie dzieje. Chyba już czas spiąć tyłek, na te ostatnie trzy dni. Może się uda?


20120203

srsly?!



Dzisiejszy zbój był niewystarczajaco starszny (okazuje się, że tego typu eventy są dla studentów najlepszych, o tak) więc obejrzałam nowy teledysk Madonny. Dobra, niech robi co chce, śpiewa co chce i wygląda jak chce (mam wrażenie, że czasem wyglądam starzej...). Tylko czemu miesza do tego M.I.A? Okej, przynajmniej wygląda tam mega.
No i na osłodę życia, wspomniana Maya wrzuciła coś swojego (o niepokojąco dodwym tytule).




Też macie wrażenie, że nieszczęsliwy upadek na dworze, może poskutkować rozbiciem się ciała na miliard maluteńkich kawałków? (chyba za dużo eksperymentów z ciekłym azotem się naoglądałam)



edit
Tak troszkę rozjaśniłam. Leci na prawo, no nie?