20121005

melodia ulotna

Zamiast ochów, achów i szmerów serca, mam katar, bolące gardło i zatkany nos. To wszystko doprawione herbatą - wrzątkiem i Markiem Niedźwiedzkim. A miała być Mela Koteluk, którą wielbię nad życie (i która zrobiła tu kiedyś niezły bałagan - mój poopenerowy post doczekał się jakiejś astronomicznej ilości odwiedzin przez to, że na Melowym fejsie pojawił się link do mojego małego posta). Pozostaje mi mieć jedynie nadzieję, że dożyję do wiosennej trasy, aha, no i że w ogóle ona się odbędzie. 

Normalnie, niech pochłonie mnie otchłań rozpaczy. Idę porysować, myślmy przyszłościowo.



2 komentarze:

  1. współczuję, wspieram i towarzyszę w nieznośnym choróbstwie

    OdpowiedzUsuń
  2. A widzisz, nas dopieszczają :D koncert ,,weekend" - ten od ,,ona tańczy dla mnie" :D masakra jakie disco polo :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)