20121129

Melt




Zdjęcie, jak zwykle, kubkiem robione. Tak czy inaczej, to bez dwóch zdań moja płyta tego roku. A kto wie czy i nie dłuższego czasu. Hajp jest, ale w sumie chłopaki zasłużyli. I, jak na wzorową psychofankę przystało, bilet na  koncert w sopockim sfinksie już czeka na moim parapecie. 

Wbrew wszelkim pozorom nadal żyję i nawet mam się nieźle. Nie mam o czym pisać, a może raczej, nie za wiele jest rzeczy, o których napisać bym mogła. Czasem tylko coś narysuję. A i tak musi przejść to przez cenzurę "no i tak nikt tego nie zrozumie". I w sumie nadal mogłabym udawać, że mnie nie ma, ale skoro ParanoJa wraca, no to nie będę zostawiać jej samej :D 

1 komentarz:

  1. o to to! skoro nawet ja powracam, to i wszyscy inni powinni. :D właśnie nadrabiam gigantyczne zaległości na wszystkich blogach, które dawniej odwiedzałam. nie wygrzebię się do świąt. ;)

    a muzyki nie znam i pierwsze słyszę. strzelam, że nie mój klimat, ale pogoogluję później. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)