20121208

kamp!@sfinks700





Bałam się tego koncertu, bardzo się bałam. Wiele czynników wskazywało na to, że może być źle, wiadomo, ze zbyt dobrymi płytami bywa tak, że nawet poprawne odegranie albumu nie wchodzi w grę. W Sfinksie też jakby nie wyszło, ale akurat w tym przypadku powinniśmy się cieszyć. Było jeszcze bardziej tanecznie i z zaangażowaniem niż można się było spodziewać. Jednym słowem bomba. Podobno już planowany jest powrót zespołu do Sopotu, mam nadzieję, że stanie się to szybko. Wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Gdybym pisała to wszystko tuż po moim powrocie nad ranem, ograniczyłabym się jedynie do krótkiego "okej, są przesłodcy". Dobrze, że zdążyłam ochłonąć, bo jeszcze wyszłabym na psychiczną psychofankę. 


1 komentarz:

  1. a ja dalej się za nich nie wzięłam! wstyd mi aż! zjechałam na kilka dni do domu, więc może w końcu teraz... ;)


    ja jutro u siebie napiszę o koncercie, bo mimo że minęły od niego 24 godziny, to wciąż wyszłabym na psychofankę. rozczulają mnie, no!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)