20130226

sierpień!





Ta Pani niezaprzeczalnie była, jest i będzie dla mnie największym śpiewającym zjawiskiem wszechświata. Bez dwóch zdań. Co przerażające, do tej pory nie miałam okazji zobaczyć jej na żywo. Do sierpnia! Jaram się jak Fretka Jeremiaszem, aż mi się przypomniało, że bloga mam.

Swoją drogą, mój ostatni i jak dotąd jedyny CLMF odbył się trzy lata temu. 2010. To był koszmarny rok, oj bardzo. A sam festiwal, po tych paru latach, wydaje mi się być jakimś nierealnym i odległym przeżyciem. Inny świat. I choć było pod pewnymi względami zwyczajnie źle (akurat takie towarzystwo w tamtym momencie, no dobra w tym konkretnym, teraz-już też byłoby... po prostu niezręczne), to ten wyjazd wspominam całkiem dobrze. Kraków jest od dziwnych znajomości :)


3 komentarze:

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)