20130209

alone now





Znowu będzie dzisiaj piosenkowo, bo nie mam jakichkolwiek przemyśleń (jakbym kiedykolwiek miała...). Z tym Panem byłam trochę pokłócona po takim jednym festiwalu, no ale, puśćmy to wszystko w niepamięć, nasz związek znowu kwitnie, skoro mamy nową piosenkę! 


Na marginesie, drobnym drukiem. Wczoraj znowu widziałam Muchy (po raz miliardowy). I choć chłopcy z gitarami to już raczej nie moja bajka, to chyba do żadnego zespołu nie mam równie wielkiego sentymentu i żadnego nie widziałam i nie zobaczę aż tyle razy. Tylko ja się chyba zestarzałam i Muchy w Kwadracie (ekhm, Kwadratowej) ze studentami i pogo to jednak nie moja bajka. Właśnie, jak to jest, że gdziekolwiek stanę, zawsze największy zamęt jest właśnie tam?! Z moją budową ciała, to ja bym została wyniesiona na noszach prosto na salę GUMedu, coby biedni studenci mogli sobie pooglądać i pokroić. Eh, starość nie radość. Ale zespół w formie (wyglądali jak zwykle źle, no dobra, Szymon trzyma poziom, nie wiem jak to jest, ale przy okazji opowiadanie mojej D, czy w stronę drugą, zawsze, ZAWSZE niezmiernie ważne okazują się wiraszkowe spodnie, czy tomkowa koszula i inne elementy garderoby) i gra coraz lepiej i niech tak pozostanie. Swoją drogą to takie wspaniałe, tych kilka lat temu, kiedy widziałam ich po raz pierwszy (i, o zgrozo, było to po wydaniu drugiej płyty), panowie prawdopodobnie nie do końca ogarniali do czego służą ich instrumenty. No dobra, trochę przesadziłam. Ale tylko trochę. Ważne, że dziś jest lepiej, a mnie się łza w oku kręci na myśl o tych wszystkich miałko odegranych i odśpiewanych kawałkach. 
I lepiej też będzie, jak już skończę tę nierówną walkę ze słowami i wrócę do mojego parkingu podziemnego. Tak. Hotele to wcale nie jest przyjemna rzecz, szczególnie w momencie kiedy trzeba je zaprojektować...



ooo, jak dobrze było wspomnieć ebf i przypomnieć sobie o jazzanowie♥ ha!

3 komentarze:

  1. Nie mam już siły walczyć, nie chce mi się po prostu. Potrzebowałabym przerwy, może wtedy zdołałabym napisać tę pracę. Wielu ludzi kończy studia i nie pisze pracy, więc nie byłabym odosobnionym przypadkiem. Zresztą, mam ochotę wreszcie zrobić coś wbrew rodzicom, na złość im-żeby nie myśleli, że wszystko i zawsze będę robić pod ich dyktando.

    OdpowiedzUsuń
  2. właśnie sobie uświadomiłam, jaka jestem stara, kiedy sprawdziłam, że moja przygoda z Muchami zakończyła się po Demówce. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no moja się wtedy zaczęło i o, zostało. przemilczmy ile to lat dla własnego zdrowia psychicznego...

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)