20130318

i wonder



W mojej świadomości to film, o którym słyszeli wszyscy, a widziała większa wszystkich część. Po pierwsze w radiu słyszę o nim non stop, po drugie jeżeli akurat nie słyszę o filmie to słyszę tę muzykę, a po trzecie chyba nigdy nie widziałam aż tylu ludzi w moim ulubionym Neptunie.

Historia Rodrigueza to ewenement. Szesnastolatek, którego na początku lat 70. poprzedniego stulecia odkrywają wielcy producenci. Miał być większy i bardziej utalentowany niż Bob Dylan. Moment. Był bardziej utalentowany. Jednak dziwnym zrządzeniem losu, nikt o nim nie usłyszał. Wydał dwie płyty i, jak głosi legenda, popełnił spektakularne samobójstwo - w trakcie koncertu polał się benzyną i podpalił. Albo strzelił w sobie w głowę. Albo przedawkował. Albo...

Jednak w przyrodzie nie ginie absolutnie nic. W pewien sposób płyta Rodrigueza trafia do RPA. W sam środek szalejącego apartheidu. Staje się ona wirusem, który zaszczepiony w uciskane społeczeństwo, bardzo szybko się rozprzestrzenia. Płyta przegrywana jest na masową skalę, krajowe wytwórnie zaczynają wydawać legalne winyle. Im częściej buntownicze teksty są zakazywane i cenzurowane przez media, tym bardziej fani Rodrigueza widzą w nich własną sytuację. Nic więc dziwnego, że tajemniczy muzyk staje się w RPA większy niż Rolling Stonesi, a jego fani pewnego dnia postanawiają go odnaleźć. 

I o tym właśnie jest ta historia. O poszukiwaniu swojego idola, ale też o różnie postrzeganej wolności. Ale przede wszystkim bije od niej niesamowity optymizm.

Sugar Man jest cudowną historią o niesamowicie skromnym człowieku i jego wyjątkowych fanach. Piękną i pozytywną. Przypudrujcie nosy i lećcie do najbliższego kina, bo warto. Naprawdę warto. 





4 komentarze:

  1. jeszcze wczoraj napisałabym, że znajduję się w tej mniejszości, która nie ma pojęcia, o czym mowa, ale właśnie wczoraj mignęła mi na filmwebie jakaś zajawka tego filmu.

    a w ogóle to wow! napisałaś dwa posty w ciągu dwóch dni! dzwonić po lekarza? :D czekam na zapowiedzianą listę blogów i jechanie jak po szmacie po jakiejś gazecie. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spoko spoko, nie masz po kogo dzwonić, bo już mi się nie chce pisać...

      Usuń
  2. To jestem jakaś zapóźniona, bo nie słyszałam o tym filmie...Ostatnio mało mam czasu na filmowe nowości. Bardzo zainteresował mnie temat i z chęcią obejrzę go w wolnej chwili. Dzięki za inspirację, szukam filmów do obejrzenia "na potem" i to z pewnością będzie jeden z nich!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)