20130419

a we wtorek...




...bardzo miłe spotkanie^^


5 komentarzy:

  1. Było nieziemsko! Taaaaki feeling, że Ci mówię ;) Wkrótce dodam też trochę zdjęć na bloga i może coś uda mi się napisać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten drink to margarita :P Jedzenie tam też było dobre! W NYC mają duużo takich miejsc, często poukrywanych. Dużo z nich ma za lokalem taki plac, gdzie można na świeżym powietrzu (jeżeli w takim mieście można to tak nazwać ;), gdzie jest często dużo roślinności i nawet się nie czuje, że się jest w takiej miejskiej dżungli.
    U mnie w mieście w sumie, też jest taki jedno miejsce, gdzie podają piwo w słoiku za ... 1$ ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. We wtorek-to dziś! O jakie spotkanie chodzi? Napisz, jak było!
    A co do kibicowania-nie zawsze jest tak źle, choć bywa i ekstremalnie. Zależy dokąd się trafi na taki na przykład mecz wyjazdowy i kogo się spotka, jeśli chodzi o miejscowych. Ja złe wspomnienia z kibicowania mam właściwie z jednego tylko wyjazdu-też żużlowego, też do Leszna. Było gorąco, w ruch poszła policja, żandarmeria wojskowa i nieudolni ochroniarze. Wtedy to dopiero miałam farta, że nic mi się nie stało.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie, jeśli wyjdzie się cało, to jest co opowiadać...Ja tego wyjazdu długo nie zapomnę.
    A co do spotkania-zazdroszczę, cieszę się, że trafiła Ci się taka okazja! Mam nadzieję, że spotkanie Cię zadowoliło.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)