20130520

respect your elders

Powiedzcie mi jak to jest. Żyjemy w kraju, gdzie co druga dziewczyna ma bloga szafiarskiego i jest znawczynią mody tak wielką, że sama Anna Wintour się przy niej może schować. Jest bardziej oczytana, bardziej obeznana, potrafi lepiej skomentować największe pokazy fashion weeków ze świata i kraju (a tutaj to nawet jeżdzi i zasiadaja w pierwszym rzędzie na honorowym miejscu!), ubiera się (oczywiście!) lepiej i bardziej, w sumie to wszystko ma lepiej i bardziej. Uśmiech, włosy, paznokcie, okularki, kopertówka, top, szorty, sandałki, bejsbolówka - ZARA, pierścionek z oczkiem (wielkości ziarnka maku) - vintage. Jestę szafiarkę.
I patrzę na te wszystkie modne dziewczyny, a potem wchodzę do New Yorkera. Ja się grzecznie pytam, SKĄD TO WSZYSTKO TAM SIĘ BIERZE!? Przecież co trzy kroki w tej zacnej sieciówce (otwartej już chyba w każdym większym mieście w kraju) można dostać zawału, palpitacji serca i krwotoku wewnętrznego. Na raz. Kto to kupuje? Bo przecież ktoś musi, skoro firma zadała sobie tyle trudu, żeby to wymyślić, wyprodukować i przywieźć do dalekiego Gdańska.
Z ciekawości weszłam aż na stronę sieci. Dobra, lookbook wygląda nie najgorzej (choć trudno, żeby wyglądał źle - długonogie i długowłose dziewczyny o regularnych rysach to nawet w workach na ziemniaki dobrze wyglądać będą). Lookbook sobie, sklepy sobie. Moje ulubione cudeńka: sukienka - tuba z podziurawionego materiału, w kolorze dawno zgniłej trawy; niezbyt wąskie spodnie z ćwiekami nabitymi na całej długości zewnętrznych szwów nogawki (dostępne we wszystkich kolorach tęczy) oraz wisior - plastikowa kulka na łańcuszku, który w połowie był metalowy (mam nadzieję), reszta również była odlana z plastiku. (W sumie szkoda, że mój aparat rozładowałam w sobotę, ale może to i lepiej, Wasze zdrowie jest ważne.)
Generalnie rzecz ujmując: TRAUMA.
I w momencie, kiedy już miałam popaść w czarną rozpacz, zabłądziłam na dział męski. Przez moment miałam wrażenie, że znalazłam się w innym świecie. Nagle nie było neonów, pasteli, koronek, głębokich haseł na koszulkach, ćwieków, ćwieków i ćwieków. Znalazłam się po radosnej stronie tęczy, gdzie bawełniane koszulki są z jakiejś lepszej przędzy, wszystko jest dobre na długość (no tak, ja z moim wzrostem to mogę nosić chyba damskie 44, nie szkodzi że na szerokość to jednak dużo mniej) a dookoła nie latają wagarujące gimnazjalistki. W prawdzie czar prysł dosyć szybko (tak, tam też są koszmarne rzeczy, na przykład pewien krawat w czerwono-niebieską kratę), jednak udało mi się wyjść z koszulką, lepszą niż wszystko inne co widziałam tego dnia w całym pięknym Madisonie (nie wliczamy w to oczywiście mojej wizyty w księgarni, gdzie połowa książek tak bardzo chciała ze mną wyjść ♥).
Weszłam z lekka przerażona, wyszłam z babcią. Właśnie taką babcią chcę być, kiedy nastanie dla mnie mój babciny czas.


Zagłębiłam się w lookbooku. Odwołuję wszystko co napisałam. TEŻ JEST STRASZNIE.

3 komentarze:

  1. Tak, akcja o "bynajmniej" by się przydała. Połowa narodu używa, a znaczenie zna może 1 procent ludzi.
    Ja mam alergię na blogi szafiarskie, nie zaglądam, poza jednym, bo polubiłam autorkę. Wkurza mnie, gdy lansuje się różne sklepy, do których-gdy tylko tam wejdę-widzę szmaty. Po prostu szmaty, ohydne i porozciągane...
    Mnie lookbook nie bierze. Byłam raz, wystarczy. Nie zachwyciło mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Idealna notka, nienawidzę szafiarek. Promują beznadziejne ciuchy, szczycą się nimi jakby to co najmniej od Prady czy "Wersacze" było, mnie takie coś nie jara. Poza tym jak można wydać 20049384374737 milion euro na szmatkę, bo jest z metką od znanego projektanta? Ble. Mam swój własny styl, czarny kolor jest moim ulubionym i noszę się jak chcę. Nigdy nie lubiłam czegoś, co jest akurat modne, zawsze podążałam własnymi ścieżkami i nie obchodzi mnie, co inni sobie pomyślą, bo z pewnością wyróżniam się wśród dziewczyn z mojego otoczenia, które zaczęły naśladować szafiarki.

    OdpowiedzUsuń
  3. aż się chyba któregoś dnia z ciekawości przejdę. :D jak tylko zrobię moją torbę od Chanel, żebym miała gdzie wpakować swoje szafiarskie zakupy. xD

    PS. ostatnio widziałam taką babcię, przysięgam.
    PS2. wspominałam już, że od razu u Ciebie widać, jak zbliża się sesja? :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)