20130613

doczekane!






Ahh, ahh i nawet jest "moje" Palladium! 

W tym momencie usilnie próbuję znaleźć post w którym napisałam coś w stylu "aaśśnaaeeebaaaaam, ale potem był Kamp! i przeżycie życia jak zwykle", ale chyba wyśniłam to sobie, ewentualnie jak zwykle w przepastnych archiwach bloggera mam jedynie szkic tego postu. A nadrabiając (czy też nie, bo może jestem ślepa, okej przecież ja serio jestem ślepa) i tłumacząc jak to się stało że nagle ahh ahh i nagle moje, to był taki weekend w tym roku kiedy pojechałam do Warszawki, żeby sobie pokicać w rytm naszego dobra narodowego. Ah, ah i to było w Palladium własnie i było tak wspaniale (jak zwykle z resztą, może żeby nie musieć nadrabiać następnym razem powiem jeszcze, że w miniony weekend w Gdyni też dali radę, choć okoliczności nie sprzyjały - miejski iwent i koncert o 19.30 to nie jest do końca ten klimat). No. Więc teraz będę się wgapiać i kit, że powinnam uczyć się o drzewach (mój ulubiony cytat z wykładów: Stosunek do drzew jest wyrazem kultury i poziomu cywilizacyjnego społeczeństwa) i reszcie krajobrazu. Nie szkodzi. Jakaś nauka czy coś nie może mnie odciągać od moich psychofańskich zapędów, co to to nie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)