20130812

fajnie było!

Walizka już rozpakowana, wielkie pranie rozpoczęte, koniec z wyjazdami. Od dziś komputer jest moim najlepszym przyjacielem, włączam moich ukochanych cadów i fotoszopów i nadrabiam. 
W skrócie wróciłam i w skrócie było wspaniale. Operacja #OWCa zakończona. Wło - Kato - Wiedeń - Wawa - Kraków - Wawa - Wło. 
Na głębsze refleksje niestety musicie poczekać - jak na razie w głowie mam miliard luźnych i rozemocjonowanych refleksji, w aparacie czeka mnóstwo zdjęć do przejrzenia, a w notatkach trochę muzyki, którą przywiozłam w wakacji. 
Jejku, jejku, ALE BYŁO FAJNIE.

A tak na marginesie i w temacie, który cały czas czeka aż poruszę go na blogu. Coś od czego płaczę, a #DabljuJakWoodstock wchodzi do mojego języka na stałe. Maja radzi!


Już na zupełnym marginesie: mam taką bluzę (zarową kremową wersję) i teraz zastanawiam się, czy ją spalić czy co?!

4 komentarze:

  1. a myślałam, że tylko ja wracam taka rozgorączkowana i rozemocjonowana z wszelkich wojaży. ;) w czwartek rano ruszam dalej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no widzisz, nie tylko :D
      zazdrość totalna, ja do września siedzę w domu i walczę z wrześniem, no ale trudno, przynajmniej mam nowości do słuchania no i liczę na Twoje historie do czytania w przerwach

      Usuń
    2. ja też powinnam walczyć z wrześniem, ale zacznę z nim walczyć po powrocie z Wro! :P

      Usuń
    3. Ej no, wracając do domu w niedzielę doszłam do wniosku, że czas wybrać się do Wrocławia właśnie!

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)