20130923

201!

Siedzę sobie od czwartku w domu, macham nogami, czytam książki i generalnie całą swoją uwagę skupiam na porządnym obijaniu się. Plan jest taki, że nie ma planu. Życie bez planu ma swoje niewątpliwe zalety, o tak. Powoli nadrabiam zaległości książkowe i filmowe, śpię wprost nieprzyzwoicie długo i próbuję ograniczyć korzystanie z komputera do absolutnego minimum. A w międzyczasie udaje mi się jeszcze planować jesienne wypady koncertowe i... niekoncertowe, tak to określę. W skrócie: ładuję akumulatory i przygotowuję się psychicznie na czekający mnie inżynierski maraton. Będę twarda, silna i nie do zdarcia. I skupiona. Choć o to czasem bywa trudno. 

Bo ostatnio interesuje mnie już prawie wszystko. Cóż, im więcej rzeczy odciągających mnie od głównego nurtu mojego życia (jakim, teoretycznie, powinny być studia i związana z nimi moja świetlana przyszłość) tym lepiej. Tak więc obok architektury pojawia się ilustracja, grafika, moda i muzyka, literatura i sztuka XX wieku. Same przyszłościowe, ale jednocześnie szalenie fascynujące dziedziny. Nie potrafię się ograniczyć do jednej z tych dziedzin, skaczę z kwiatka na kwiatek, czytam, słucham, oglądam i zgłębiam. Chcę wiedzieć wszystko. Ale im więcej wiem, tym czuję, że gubię się coraz bardziej i rozumiem coraz mniej. Poszerzanie horyzontów zawsze popłaca, bez dwóch zdań. Ale jednocześnie uświadamia jak bardzo dużo jest jeszcze do poznania i odkrycia. Życie człowieka renesansu to prawdziwa udręka. 

Skąd piosenka, artystka i pomysł wspomnienia o tym swoistym rozszczepieniu osobowości? Oh Land, to moja wiosna sprzed dwóch lat i fascynacja tą uroczą duńską dziewczyną. Złożyło się oczywiście tak, że posłuchałam chwilę, pocieszyła się i... zapomniałam. I trwałam w zapomnieniu, aż do teraz. Kilka dni  temu odbyła się premiera trzeciego albumy Nanny i teraz cała moja fejsbukowa tablica zaklejona jest zdjęciami dziewczyny. Trudno więc było nie posłuchać i nie zakochać się od nowa. O samej płycie na razie nie mogę powiedzieć zbyt wiele. Udało mi się posłuchać jedynie dwóch singli, na resztę muszę poczekać, aż wróce do mojego komputera i konta na Spotify. Mam jednak wrażenie, że jest na co czekać. Szczególnie, że wraz z nowym krążkiem nastąpiła pewna zmiana w wyglądzie wokalistki. Jest bezkompromisowo, trochę nonszalancko i bardzo... na czasie. Trochę w stylu Grimes, jednak nadal z dziewczęcym urokiem. Kolorowo krótko i świecąco. Do mnie to trafia, na tyle, że zaczęłam poważnie zastanawiać się nad wyjazdem na koncert artystki. Bilety tanie, a i Warszawa (jak ostatnio mnie przekonywaliście dzielnie) wcale nie aż tak daleko. Kto wie, kto wie. 


Dziś pierwszy dzień jesieni, a to jest post numer 201. Zupełnie przespałam świętowanie dwusetki i przy tamtym numerze pojawił się dość dołujący tekst. Wybaczcie. Nie wiem czy mam świętować, czy nie, jeżeli Wy macie ochotę i pomysły to dajcie znać, coś wymyślimy ;)

8 komentarzy:

  1. "Życie człowieka renesansu to prawdziwa udręka." - mistrz. :D znam ten ból. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem skarbnicą złotych myśli i uniwersalnych cytatów, szczęśliwie zazwyczaj zachowuję je tylko dla siebie :D

      Usuń
  2. Zawsze się znajdzie jakiś powód do świętowania! :D Trzeba świętować i celebrować, co się tylko da.
    Ach, mam podstawy filozofii w szkole i właśnie tam nauczycielka opowiedziała nam pewną anegdotkę o porównaniu mądrości czy tam wiedzy do góry. Im wyżej się wspinasz, tym więcej wiesz. Ale jednocześnie widzisz coraz więcej, horyzont się poszerza i zdajesz sobie sprawę, jak wiele jest jeszcze do zobaczenia i odkrycia...
    Ja zwykle w wakacje nadrabiam zaległości przede wszystkim książkowe, bo w roku szkolnym moimi głównymi lekturami są... lektury, ewent. podręczniki albo nie zawsze czytelne notatki :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tą górą fajna i bardzo trafna przypowieść :)
      trzeba czytać póki się ma na to czas, moimi lekturami zaraz staną się prawo budowlane i dziwne katalogi jeszcze dziwniejszych materiałów wykończeniowych o.O

      Usuń
  3. ile to razy mi się zdarzyło zakochać się w jakimś artyście od pierwszego usłyszenia, po czym rzucić go do kąta dysku i zapomnieć. Niestety. Życzę powodzenie w renesansowaniu się :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, ten kilkudniowy zachwyt. a później nagle wraca się do takich krótkich miłości i zazwyczaj człowiek wstydzi się tego co kiedyś wpadało w ucho. szczęśliwie wyjątki tez się zdarzają :)

      Usuń
  4. Obijaj się, obijaj, bo przyjdą studia i nie będzie już tak miło i przyjemnie : )
    Mi został tydzień wolnego + dwa dni pracy w bibliotece i też planuję się poobijać i wypocząć, bo od października czekają na mnie dwie szkoły : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dwie szkoły brzmią jak spore wyzwanie, więc odpoczywanie jest jak najbardziej wskazane w Twoim przypadku :D

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)