20130907

jechać, czy nie jechać?!





Jechać, czy nie jechać - oto jest pytanie. Wygrałam wejściówkę na pewien koncert, w dość kultowym miejscu. Fart niesamowity i szczęście nie do opisania. To gdzie leży pies pogrzebany? Muszę wyjechać z Gdańska i przejechać pół Polski, a jeszcze w międzyczasie nauczyć się hapolu i nie zwariować. O projektach do dokończenia nawet nie wspomnę. 
Jeżeli nie pojadę, umrę z żalu, to pewne. Ale spędzę kolejny miły dzień nad morzem (PLAŻA♥). Zdążę też poklikać trochę w plansze. No i w kieszeni zostanie mniej więcej stówa, którą wydałabym na pociągi, obiad i komunikację miejską. 
Ale z drugiej strony, przeżyję koncert życia (Okej, już widzę te spojrzenia, kiedy ostatnio pisałam o koncercie życia? Tydzień temu? Dwa?), no dobra jeden z najlepszych koncertów ever, zobaczę wspomniane kultowe miejsce od środka. Będę miała naprawdę sporo czasu w pociągu na to, żeby wkuć do mojej pustej głowy wszystkie dziwne rzuty kościołów pierwszych i ostatnich Piastów. Drugiej takiej szansy nie będzie.
Boże, boże, predatorze, co mi odbiło, żeby wziąć udział w konkursie, na zasadzie "eee, jak wygram to się martwić będę". Tak, brawo.
A najgorzej jak będę musiała jechać sama, o.


Edit brzmi tak: nigdzie nie jadę, jestem wściekła. Znaczy może inaczej. Na pewno nie jadę do Warszawy, ale odmówić sobie wycieczki do Gdyni nie potrafię. To chyba odpowiedzialna decyzja. Dorosła. Prawdopodobnie dlatego, odkąd pierwszy raz usłyszałam hasło "w dorosłym życiu" szczerze je znienawidziłam. Dlaczego wszystko, co odpowiedzialne, musi być też nudne i wpędzające w depresję?! Mam nadzieję, że podziękuję sobie za to sama w momencie, kiedy oddam wypełniony indeks do dziekanatu. A chwilę później kupię bilet na inny koncert. I umrę z radości. 
A w jeszcze gorszy nastrój wpędza mnie to, co w radiowej Trójce zostało wrzucone dość brutalnie, w miejsce mojej ukochanej Ciemnej Strony Mocy. Nieładnie. Tak się nie robi.


4 komentarze:

  1. Jechać! Oczywiście, że jechać! Jak sama piszesz - drugiej takiej szansy nie będzie! : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt:D i należę do tej grupy osób, która uważa że studia nie zając - nie uciekną

      Usuń
  2. Czyżby jakiś koncert w Trójce? :) Szkoda że nie wyszło, ale na przyszłość - jedź! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamp w Trójce, moja absolutna miłość i uwielbienie, a ja zostałam u siebie. A przy okazji znowu koszmarnie zawiodłam się na ludziach, ech... No nic, teraz jakoś będę musiała sobie to odbić

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)