20130929

o co mi w ogóle chodzi?!

Od dwóch dni piszę posta na temat pewnej piosenki. To poważny post. Krytyczny. Pełen profesjonalizm. Udowadniam w nim sobie i światu, że świetnie znam się na muzyce i marnuję sobie życie studiując architekturę, bo czym prędzej powinnam dołączyć do jakiegoś internetowego portalu muzycznego i pisać filozoficzne wywody na temat piosenek. A muszę Wam powiedzieć, że pisanie szło mi naprawdę świetnie, dopóki nie zdałam sobie sprawy z tego, że próbując znaleźć dobre strony tajemniczej (na razie) piosenki, nagle przekonałam samą siebie, że to jest całkiem dobra piosenka. Co więcej, zaczęłam mieć wyrzuty sumienia, że początkowo bardzo kręciłam nosem, bo nudne, bo odtwórcze, bo tak strasznie "modne" i na czasie. Że playlista dużych stacji radiowych i szczyt OLiS. Mainstream i pod publikę. Koszmar!
No nic, jutro będę miała całkiem dużo czasu na przemyślenia, więc najprawdopodobniej skończę ten dziwny tekst i go opublikuję. Raz się żyje.

A później udam się do psychoanalityka.

A przy okazji: bloglovin!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)