20130927

TETRIS

Dzisiejsza notka powinna zostać opatrzona etykietką głęboka filozofia życia, albo jeszcze inną i jeszcze bardziej skłaniającą do refleksji, bo życie to jedna wielka refleksja. Zanik jednak dojdziemy do meritum, chciałabym w skrócie nakreślić sytuację, która skłoniła mnie do jakże głębokich przemyśleń. Otóż, jak co dzień, kiedy jestem w domu i robię za pełnoetatową matkę polkę perfekcyjną niepracującą panią domu bez diademu na głowie, sprzątałam sobie w kuchni i próbowałam upchnąć wszystkie cholerne kubki w cholernej szafce i wszystkie cholerne talerze i innej cholernej szafce. Bo musicie wiedzieć, że kubków, talerzy, szklanek, garów i innych widelców przybywa w tym domu w postępie dosłownie geometrycznym, a szafki jak były małe tak małe nadal są i nawet magiczna torebka Hermiony nie byłaby w stanie nam pomóc. 

I nagle dotarło do mnie, że podstawową umiejętnością, którą powinien posiąść każdy żyjący w XXI wieku człowiek jest (werbel werbel werbel i dźwięki z filmów grozy) 

PAKOWANIE

I nie, nie chodzi mi o pakowanie na siłce, wciąganie protein i białek, najpierw masa, potem rzeźba. Choć wcale nie twierdzę, że w tych dążeniach do perfekcji nie leży przyszłość narodu. Nie nie nie, tym razem proza życia, codzienne małe czynności, które sprawiają, że znajdujemy w naszych zagraconych domach jakąkolwiek minimalną przestrzeń do życia. Bo PAKOWANIE dopada nas na każdym kroku i co chwilę przypomina o tym jak szatańskim jest zajęciem.

#problemy pierwszego świata
Jak upchnąć wszystkie gary w zmywarce, żeby za jednym praniem umyć ich jak najwięcej? Gdzie mam zmieścić wszystkie kubki i szklanki, któe nie zmieściły się w dwóch szafkach i kredensie? Co zrobić z lodówką, do której nie zmieści się już kolejna paczka łososia i miska #ultramodnejekohasztagfit sałatki, której trochę zostało po obiedzie? A co z szafą ze studenckiego pokoju (który sam w sobie jest wielkości naturalnych rozmiarów szafy występującej dziko w przyrodzie) w której mieści się jedynie (albo aż) kurtka zimowa? Przecież jako szanująca się blogerka (helou) potrzebuję wcisnąć tam jeszcze oversize'owy sweter i denimową koszulę!!! Jak żyć? JAK ŻYĆ?!

Uczyć pakowania uczyli już chyba wszyscy. Kasia Tusk, Louis Vuitton (choć chyba nie do końca w osobie własnej), jakieś dziwne laski na youtubie, a ostatnio nawet ParanoJa. Ale nic i nikt, nawet wasza własna Matka (choć to zazwyczaj ona osiąga mistrzostwo świata i okolicy w dziedzinie pakowania, a raczej masowego upychania gdzie się da i jak się da) nie przygotuje Was na dramat związany z włożeniem (i tak żeby nie wypadło po zamknięciu i ponownym otwarciu, HACZYK!) szklanek do kredensu. Ani do zmywarki. Ani do szafy. Z walizką jakoś sobie poradzicie.

I kiedy już przekonałam Was do tego, że nie ma nadziei i że zginiemy marnie przygnieceni przez tony niepotrzebnych rzeczy, które mnożą się w domu (no chyba, że przejdziemy na modny hipsterski minimalizm♥), postanowiłam zostawić Was samych z tym problemem, zgińcie sami, muahahahahahaha rozświetlić Wasze dusze i uświadomić Was, że umiejętność pakowania wyssaliśmy praktycznie z mlekiem matki. A właściwie wyćwiczyliśmy w gierce na czas. Po prostu (teraz znowu dramatyczna chwila ciszy, napięcie narasta, czas na duże literki)

TETRIS NAUCZYŁ NAS ŻYĆ

Wychodzi na to, że godziny spędzone na graniu w tetrisa, wcale nie były zmarnowane. Chyba jeszcze żaden naukowiec tego nie przebadał (ZAKLEPUJĘ!), ale ta teoretycznie prosta gra musi mieć niesamowity wpływ na rozwijanie umiejętności pakowania. To takie proste - zapełnione rzędy dają punkty, a pozostawione luki sprawiają, że plansza szybko się zapełnia, gra się kończy i następuje katastrofa. Game over, bitch. I wszyscy o tym doskonale wiemy. Dlaczego więc, kiedy dochodzi do pakowania/upychania/załadowywania/chowania/call it what you want zapominamy o tym, że umiemy się pakować? To kwestia psychiki, zdecydowanie. Dlatego teraz, wszyscy razem

Umiesz się pakować, JESTEŚ ZWYCIĘZCĄ!

Obiecuję, że już nigdy więcej* nie napiszę notki po pijaku**.





* tak, tak, jak ja kocham obiecywać, hehehe
** a najgorsze jest to, że w ogóle nie jestem pijana



Nie wiem dlaczego ja to w ogóle publikuję. Dziś ogłaszam dzień bez mózgu! Sztuka!

Chyba powinnam to wszystko machnąć Comic Sansem, żeby było fikuśniej.

O nie, nie ma ;____;

Enough.

10 komentarzy:

  1. E tam, to była nauka pakowania się na woodstock czyli nic trudnego. Dziś i jutro pakuję cały swój dobytek (no dobra, znaczną część, bo ciut zostawiłam Toruniu), żeby w niedzielę wrócić do studenckiego mieszkania (pokój mam na szczęście duży). Może o tym też napiszę. #nienawidzęsiępakować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to tylko trochę większe pakowanie i w sumie opiera się na tych samych zasadach co każde inne :D ja już mam to szczęśliwie w tym roku za sobą, bo pakowanie pakowaniem, ale wnoszenie gratów na czwarte piętro to nie jest to, co lubię najbardziej...

      Usuń
    2. ja na szczęście tym razem tylko drugie, ale znam też ból czwartego :D

      Usuń
    3. ale jakie się potem ma łydki! dobra, i tak czwarte piętro to jakaś kara za grzechy moje

      Usuń
  2. bez przesady... Noce w uczelni to zdecydowanie zbyt wiele! :D A ile miesięcy / lat Ci jeszcze zostało do skończenia studiów? Pomyśl ile będziesz zarabiała jako pani architekt! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kilka już prawie spędziłam! został mi semestr inżynierski a później jeszcze 3 magisterskie, więc przede mną jeszcze dwa lata studiowania. a z tymi zarobkami to aż tak różowo też nie będzie :)

      Usuń
  3. Też się pobawię w duże literki - WOW. Moje życie straciło sens albo wręcz go zyskało... Tylko, że ja nadal twierdzę, że nie umiem się pakować. Póki co pozostawiam pakowanie walizki mamie, pakowanie do zmywarki mamie - ja ze zmywarki tylko wyciągam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zmywarka to jest naprawdę wyższy stopień wtajemniczenia, bo tak jak w walizkach to da się większość rzeczy upchnąć bez niebezpieczeństwa rozbicie czegokolwiek, tak w zmywarce potłuc się może dosłownie wszystko! ale już prawie nad tym panuję :)

      Usuń
  4. Ubawiłaś mnie tym wpisem! Jestem właśnie w trakcie pakowania się i kolejnej wyprowadzki na studenckie mieszkanie, zatem talerze między poduszki i grube swetry i kilka książek żeby przypadkiem torba nie była zbyt lekka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to się cieszę, że jakoś tam poprawiłam Ci humor, a studenckie przeprowadzki szczęśliwie zdarzają się tylko dwa razy w roku :) będzie dobrze!

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)