20131125

bezsens

Jeżeli zupełnie nie masz ochoty pisać - zacznij to robić. Nastaw budzik na pół godziny i pisz. Pisz wszystko co przyjdzie Ci do głowy. W większości przypadków pół godziny wystarcza i po tym czasie nagle okazuje się, że pisanie nagle idzie samo. Wyczytałam to w pewnym wywiadzie poleconym na pewnym blogu. Oczywiście nie pamiętam co, gdzie i jak, ale może nikt nie posądzi mnie o plagiat. Bo w końcu przyznaję, że to nie mój autorski pomysł. 
Poza tym, pisze się najlepiej wyłączając wszelkie przeszkadzacze. Wychodzi na to, że należy pożegnać, fejsbuka, obce blogi, recenzje płyt i strony z repertuarami kin. Trochę mission impossible, ale czego się nie robi, żeby się skupić. Ideałem jest wyłączenie komputera i odcięcie się od świata. Coś w tym stylu przeczytałam u pana Witkowskiego, który w ten sposób pisał wszystkie swoje dotychczasowe wydane powieści i opowiadania. Brzmi prawdziwie, nieprawdaż?
Ale najtrudniej zawsze jest zacząć. Wymyślić pierwsze zdanie, postawić po nim kropkę. I dalej kontynuować myśl. Nie wiem, które z kolei jest przełomowe i po nim wszystko idzie gładko. Do sprawdzenia.

Dzisiejszy dzień zaczął się dla mnie zbyt łatwo. Wstałam bardzo wcześnie, jak na moje ostatnie dokonania to wprost w nocy. Udało mi się zjeść śniadanie i nie spóźnić na autobus. Przeżyłam małą euforię, kiedy nie wysiadłam na moim politechnicznym przystanku, za każdym razem kiedy jadę gdzieś dalej ją przeżywam. Pojechałam na drobne szkolenie z zakresu wentylacji i klimatyzacji, które nie wniosło do mojego życia nic poza kilkoma nowymi broszurami drukowanymi na najgrubszym dostępnym papierze kredowym. Bądźmy ekologiczni. 

Nie wiem, w którym momencie zaczęło być mi do niczego, ale myślę, że wykład ze Starożytnego Egiptu mnie po prostu dobił. Dlatego dziś posta nie będzie. Ten post to braku postu.

Aha, puenta: najtrudniej nie jest zacząć, a dobrze skończyć. A ja dziś nie umiem zakończyć nawet tego posta.

Pingwiny z Madagaskaru!



Może cudem się zdarzy, że są tu jacyś inni pingwini wielbiciele. Czy ktoś kojarzy odcinek, w którym w sercu Szeregowego zostało zasiane ziarno goryczy? Z tej okazji przywdział nawet na chwile hipsterski kapelusz i ironiczne okularki. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie?


4 komentarze:

  1. Mi najlepiej pisze się cokolwiek faktycznie w ciszy, najlepiej przy oknie z widokiem na coś zielonego. To pomaga się uspokoić i wyklarować myśli. Tak, komputery, fejsbuki i inne takie trzeba wyłączyć, bo to strasznie wkurza, a często bywa tak, że właśnie gdy chce się mieć spokój, wszyscy piszą, dzwonią, prześladują...Ale ja generalnie lubię spokój, więc nie jest to dla mnie żadna nowość.Życzę przypływu weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to wyłączenie wszystkiego też nie zawsze się sprawdza, bo pisanie ręczne, jakkolwiek głupio to zabrzmi, wyszło mi z krwi. ale staram się, żeby weszło z powrotem
      a weny jak nie było, tak nie ma.

      Usuń
  2. Kominek twierdził, że najżałośniejsze jest kończenie posta pytaniem typu "A co Wy o tym sądzicie, drodzy czytelnicy?".
    Chyba kiedyś spróbuję pisać bez żadnych przeszkadzaczy. U mnie nie ma reguły, czasami gorzej zacząć, czasami skończyć, czasami mam pierwsze, genialne zdanie, któremu mogłabym się kłaniać, a dalej jest już tylko gorzej. Ale twierdzę, że należy pisać, pisać i jeszcze raz pisać, jeśli chce się być w tym dobrym. Nawet przeczytanie milionów poradników nie zastąpi p i s a n i a.
    Trzymaj się ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, to chyba najlepsza "rada" i pisanie jest jedynym sposobem na... pisanie, od wiedzy poradnikowej można jedynie wyjść, a potem ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć! co próbuję robić :)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)