20131112

co dalej?



Ostatnio coraz częściej zadaje sobie to jedno kluczowe pytanie. No własnie. Co dalej? Dokładnie za miesiąc następuje sądny dzień złożenia projektu inżynierskiego. Później tylko ostatnia inżynierska sesja, egzamin dyplomowy i... Już. Właściwie już jak już, dopiero wszystko się zacznie, na szybko będę musiała sklecić portfolio i od nowa dostać się na studia. Bo to jest chyba jedyny pewniak: chcę mieć skrót mgr przed nazwiskiem z pełnymi jego konsekwencjami. 
Gdzie leży problem? Nie do końca jestem pewna, choć z każdym kolejnym dniem jestem coraz pewniejsza, że to nie w portowym Gdańsku przyjdzie mi spędzić kolejne trzy semestry. Właściwie z braku możliwości studiowania w Warszawie (wymyślili sobie trochę inny tok nauczania, więc chcąc się tam dostać miałabym, w najlepszym wypadku, pół roku w plecy) w mojej głowie jest właściwie tylko jedno miejsce, do którego mogłabym się przenieść. No ale na razie to tylko głośne rozmyślania i pertraktacje, bo ktoś w końcu cały mój dobytek musiałby przewieźć. 

Tęskniłabym za czymś trójmiejskim? Znalazłoby się parę rzeczy, jednak to Sopot byłby na szczycie listy.



Dziś na marginesie dość okazyjna aukcja w Christies! Andy Warhol! A ja się zastanawiam czemu w naszych muzeach nie ma wielkich i sławnych. O ja naiwna.

10 komentarzy:

  1. Czas leci bardzo szybko, widzę to po sobie. Zazdroszczę Ci tego, że możesz wybrać, gdzie chcesz kontynuować studia. Taki wybór jest bardzo ważny, więc nie spiesz się z nim. Wierzę, że wybierzesz dobrze, bo z tego, co mogę stwierdzić, czytając Twoje posty, jesteś mądrą i wartościową osobą. Korzystaj z szans, jeśli takie masz.
    Dlaczego w naszych muzeach nie ma wielkich i sławnych? Pieniądze. Pewnie aby kupić jednego Warhola, musiałoby się złożyć kilka ministerstw albo sponsorów...Tak myślę. Zresztą, ludzie raczej nie chodzą w Polsce do muzeów czy galerii dla przyjemności, więc czy ktoś by to w ogóle docenił? Nie wydaje mi się...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem czy są realne szanse, ale próbować będę.
      a z wielkimi dziełami jest pewnie tak, że muzeów na nie nie stać, bo nikt do nich nie przychodzi, a nikt nie przychodzi, bo nie ma co oglądać. i bądź tu mądry!

      Usuń
  2. Zmiany są dobre, zwłaszcza jak się nie czujesz dobrze w obecnym miejscu. A do przeprowadzki zawsze się ktoś znajdzie, a nawet może się okazać że wszystko co ci do szczęście potrzebne to dwie walizki (choć mnie się to nie zdarzyło :P) Także powodzenia, będzie dobrze i gdziekolwiek zawitasz to będziesz bogatsza o nowe doświadczenia, a za czymś tęsknić też trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rodziców ma się jednych i mimo początkowej niechęci zawsze pomogą, bo moje szczęście też nie mieści się w dwóch walizkach :) a tych rzeczy do tęsknienia wcale jakoś dużo nie będzie

      Usuń
  3. Zmiany są dobre i jak czujesz że to TO to warto. Ja przeżyłam kilka takich przeprowadzek, a to za studiami, niedawno za pracą i nie żałuje :) To jest szansa i trzeba wykorzystać, mostów za sobą nie palisz, a póki możesz to korzystaj :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdzie? Gdzie? Gdzie chcesz się przenieść?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na razie wszystko pozostawiam w sferze planów i szalonych kalkulacji gdzie lepiej, ale Wrocław odpadł prawie na samym początku :P

      Usuń
  5. Chciałbym, bardzo, ale na studiach ciężko, czasu brak, ale mam zamiar się spiąć. Jest kilka osób chętnych do pomocy ale nie miałem jeszcze głowy jakby załatwić funkcję administracyjną. A blogspot - wiadomo - tego nie ułatwi. Albo 100% albo wcale :/

    Ale miło mi, że zaglądasz, czytasz! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)