20131117

co ja słyszę?! /jeszcze więcej pociągu/

Kilka razy zdarzyło mi się słuchać muzyki razem z kimś, bo słuchawki "kogoś" grały zdecydowanie zbyt głośno. Czy było mi z tym źle? No czasem tak, bo trudno trafić na człowieka, który słuchałby muzyki w moim odczuciu dobrej. Jednak to on głuchnie, więc nic mi do tego. Jeżeli zdarza się to w komunikacji miejskiej - spoko, jadę krótko więc wytrzymam. Ewentualnie pośmieję się z dźwiękowych wyborów współpodróżnego. A później wysiądę i zapomnę o całej sprawie. 

Nieco inaczej sprawa wygląda w pociągach. Z uwagi na panujący hałas zazwyczaj niewiele słychać z tego czym czas umilają sobie inni pasażerowie w przedziale. Z resztą na dłuższych trasach (czyli w sumie zawsze) sama zakładam słuchawki i próbuję umilić sobie czas podróży ulubionymi płytami. Sama nigdy nie zastanawiałam się czy to czego słucham komuś przeszkadza czy nie. Zawsze wychodzę z założenia, że pokonywanie długich tras w, nie oszukujmy, wiecznie zawodzącym PKP, wymaga od pasażerów dużo tolerancji. Także do współpasażerów.


Tutaj pojawia się mój bulwers. W pewnej chwili pani, która siedzi obok mnie (tak, obsmarowuję ją w czasie rzeczywistym, taki ze mnie podlec) poprosiła mnie o ściszenie muzyki w moim ipodzie. Nie wiem czym jej Rebeka zawiniła, jednak trochę zszokowana przykręciłam głośność dość ostro. Więc teraz słyszę głównie pociąg, szmery rozmów za mną i Piotra Fronczewskiego czytającego którąś z części Harrego Pottera. Tak, ktoś słucha nagrania zupełnie głośno. Książkowy dj bez słuchawek. (Ciekawe, że tego moja sąsiadka nie uciszy...) A ja mam fetysz słuchania muzyki, więc takie ciche brzęczenie doprowadza mnie do szału. Choć z drugiej strony lepiej słuchać jakkolwiek niż tępo gapić się w fotel przede mną. 
Gdzie w pociągu leży granica tego co można, a gdzie wyraźnie trzeba powiedzieć stop? Wiele razy zdarzyło mi się jechać z człowiekiem, którego stopy pierwszej świeżości nie były, jednak dumnie leżały bez butów na siedzeniu. Jeździłam z nadpobudliwymi dzieciakami i ich babciami, nastolatkami trzepiącymi wódę i z panami, z których wczorajsza suto zakrapiana impreza parowała wprost na mnie. Lekko nie jest, kto mówił, że w pociągu będzie miło i pusto? 
Mnie się zawsze wydaję, że tych parę godzin to tylko etap przejściowy i zaraz po wyjściu z wagonu wszystko odpłynie w niepamięć. Za to każde zwrócenie uwagi przez obcego człowieka, nie ważne w jak bardzo przyjacielski sposób sformułowane, pozostawia jakiś niesmak i napięcie. Bo pani jest lepiej, a mnie wcale. 
Żadna trasa nie jest na tyle długa, żeby psuć innym nastrój.


Zupełnie nie podoba mi się powrót do rzeczywistości. Rzeczywistość jest zimna, wieje, pada deszczem i kazała mi wstać jutro rano i iść na politechnikę. Paskuda!

5 komentarzy:

  1. Ja bym na taką prośbę o ściszenie muzyki chyba nie zareagowała, chociaż mówią mi, że jestem najmilszą osobą na świecie. Tych ludzi z pociągu już nigdy nie spotkam, oni nie złożą donosu na mnie na policję, a ja chcę przetrwać męki długiej podróży w taki sposób, jaki mi się podoba.
    Ta etykieta "baba z pociągu" <3 Obyś nigdy nie musiała tagować żadnego innego wpisu w ten sposób, tego Ci życzę. I samych przyjemnych podróży. A skoro o nich mowa to u mnie konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wzięta z zaskoczenia zawsze w takich sytuacjach jestem zbyt miła, choć zdarzył mi się jeden wyjątkowo bezczelny odwet na dziewczynie kolesia, który nie chciał mi pomóc, he he he

      Usuń
  2. Jedyna rada to nie przejmować się - nie sądzę że aż tak bardzo jej to przeszkadzało, pewnie z nudów i złośliwości tak zwróciła uwaga, bo jej wiecznie wszystko przeszkadza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie tak, ale moje serce dla obcych jest zawsze zbyt dobre... może kiedyś w końcu się tego oduczę.

      Usuń
  3. w pociągu mam w dupię głuchotę, odwalam na maksa i wtedy nie słyszę nic - włącznie z ludźmi zwracającymi uwagę (choć na takich się jeszcze nie natknęłam, bo najczęściej podróżuję z ludźmi którzy też słuchają, więc nie słyszą mojej muzy huehuehuehue)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)