20131102

dawno nie słuchałam... DEVENDRY

Devendra Banhrat to pan, z którym zapoznałam się dopiero w trakcie tegorocznego Open'era. W prawdzie po głębszym namyśle mogę stwierdzić, że trochę jego twórczości słyszałam w trójkowych nocnych audycjach muzycznych (Strzały znikąd♥), jednak nic nie wryło mi się w pamięć na tyle, żeby uznać Banharta za jednego z moich ulubionych muzyków. Widocznie pewnych zjawisk należy doświadczyć na żywo. 

W pewnym sensie dotarłam na ten koncert odrobinę przez przypadek. Po prostu postanowiłam sprawdzić człowieka, o którym sporo ludzi mówiło. Z resztą, znałam jedną piosenkę (wow normalnie, aż wstyd się przyznawać) i ona robiła nadzieję na dobry koncert (to TA). Uwielbiam takie przypadki i często ich doświadczam. Koncert "przez przypadek" przetańczyłam w całości i do dziś, zapytana o najlepszy koncert festiwalu, wskazuję między innymi właśnie na ten.

Co sprawiło, że nagle wróciłam do nałogowego słuchania tego Amerykanina? (tak też byłam w szoku, że Devendra jest z USA) Wiadomo, nowy teledysk. Patrzcie i poczujcie psychodelę jesiennego wieczoru, tak koszmarnego, że zakonnice zrzucają habity i sprzedają duszę szatanowi. Tak.

Bardzo to ładna piosenka i ładny teledysk. Polecam, Esc. 


Przy okazji, jeżeli macie chwilę, możecie zapoznać się z oryginalną historią świętej Hildegardy z Bingen. Jest na wiki.

2 komentarze:

  1. czuję, że to będzie mój najczęstszy komentarz u Ciebie w tym miesiącu: nie znam człowieka. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chciałam zrobić jeszcze klika postów spod znaku "dawno nie słuchałam...", ale może zatytułuję je "tak, wiem nie znacie człowieka" :P

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)