20131119

przypadek?

W zeszłą niedzielę postanowiłam wybrać się na spacer nad morze. To wtedy dotarło do mnie, że będę tęsknić za Sopotem, ale dziś ten temat jest nieistotny. Może zdajecie sobie z tego sprawę, a może nie, ale dotarcie z centrum Gdańska do mojej ulubionej plaży w Jelitkowie jest dość czasochłonne i jeżeli podróżujemy tramwajem trwa około czterdziestu minut. Ale ja lubię tramwaje i być może właśnie to uratowało mi życie przedwczoraj. 

W zeszłą niedzielę zapalił się tramwaj, którym jechałam. Od początku zachowywał się dziwnie, jednak dotarcie nad morze było ważniejsze niż tramwajowa szarpanina. W pewnym momencie maszyna po prostu stanęła, a motorniczy, otwierając wszystkie drzwi (na środku pasa zieleni między dwoma ruchliwymi jezdniami), delikatnie zasugerował pasażerom natychmiastową wysiadkę. Pustemu już tramwajowi udało się odjechać i nie zatamować ruchu. Za sobą ciągnął smugę dymu. Tak mało brakowało, wcześniej stałam dokładnie w miejscu największego dymienia.

W tę niedzielę w Warszawie płonął wagonik metra. Podobno zupełnie nowy. Taki, jakim jechałam kilka godzin wcześniej. Nie chcę nic sprawdzać i czytać, bo wolę uniknąć palpitacji serca i jednego wielkiego MAŁO BRAKOWAŁO. Bo w niedzielę musiałam dostać się z Mokotowa na Centralny. Zadanie jest bardzo proste: hyc w metro/tramwaj, kilka minut i już widzę mój ulubiony dworzec. I już miałyśmy jechać metrem, ale przypadkiem postawiłyśmy jednak na tramwaj. 

Przypadek? Nie sądzę!

4 komentarze:

  1. *przytula*
    Przypadki się zdarzają, nawet takie. Mnie ostatnio notorycznie prawie potrącają samochody. Przez długie lata, gdy wsiadałam z kimś do windy ta winda się zatrzymywała gdzieś między piętrami. Były też takie dwa lata, kiedy co ok. 6 tygodni ktoś mi umierał. To się czasem po prostu nakłada, nie ma sobie co głowy nabijać, jak to mówi mój chłopak. Ważne, że nic Ci się nie stało : *

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale na wszelki wypadek wsiadam tylko do nowych tramwajów, wybieram miejsce raczej w środku i unikam wind. tak na wszelki wypadek :D

      Usuń
  2. Miałaś szczęście! Dobrze, że nic Ci się nie stało. Tak to już bywa, że możemy być w miejscu, w którym-jak się później okazuje-miała miejsce jakaś katastrfa, wypadek. Coś jednak sprawia, że się tam nie znajdujemy...i uważałabym, że to po prostu opatrzność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś nade mną czuwa, nie wiem co, ale pilnuje. bez dwóch zdań

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)