20131229

'13

A co tam sobie będę żałować. Wszystko co było fajne w 2013. I prawie fajne, ale za to zwycięskie. 

Styczeń - Rok rozpoczął się fenomenalnie - na dosłownie 3 minuty przed północą zdążyłyśmy wpaść na imprezę sylwestrową do znajomych. Wielkie wejście - checked. Imprezę zakończyłam wychodząc na środek dwupasmówki i ściągając taksówkę. Soł njujork, naprawdę to było SUPER.

Luty - Sesja zabójca. Nic więcej nie pamiętam. Ale zwycięsko! 

Marzec - Podobnie. Tylko, bogom dzięki, bez sesji. 

Kwiecień - Warszawski wypad, morze napojów wyskokowych i Kampy. Tak dla odmiany.

Maj - 11 maja nagle postanowiłam skoczyć do Warszawy na Free Form Festival. Sprzedaż biletów zakończyła się na 15 minut zanim dotarłam do empiku, więc do stolicy jechałam pełna obaw. Ale bilety były. Woodkid, szaleństwo, dęciaki i skoki. 

Czerwiec - Sesja zabójca vol. 2 i zjazd do domu. Przy okazji dzień nad morzem z Rodzicami. Zdecydowanie za rzadko przychodzą takie dni - tamten był naprawdę super.

Lipiec - Open'er! Numer 5. Jechałam z mieszanymi uczuciami, grupą licealistów oraz wielbicielem picia w pociągu. Nowych znajomych udało mi się szybko pozbyć, a mieszane uczucia zastąpiło naprawdę sporo świetnych koncertowych doznań. I szatańskie przeziębienie, którego pozbyłam się dopiero w połowie sierpnia.
Praktyka przeddyplomowa. Z tej okazji spędziłam dwa tygodnie w Łodzi. 14 dni w prawdzie nie wystarczyło żebym mogła się szlajać do woli i gubić w zaułach, ale w pewien sposób i do jakiegoś stopnia odczarowałam sobie to miasto. Być może nie jest aż tak koszmarne, a klimat rozpadu jest jakoś tam pociągający.

Sierpień - Miesiąc podróży. Wło->Katowice->Wiedeń->Warszawa->Kraków->Warszawa->Wło. Łzy niedowierzania i krakowski McDonald, który zawsze ratuje życie. A przy okazji prawie dwa festiwale. Dodatkowo w panice kończone dwa projekty i historia architektury polskiej.

Wrzesień - 22 22 22!

Październik - Szwecja! James Blake łamie mi żebra i rozpoczynam histeryczny wyścig z czasem - dyplom sam nie chce się zrobić. 

Listopad - Przede wszystkim - wyzwanie Paranoi i codzienne blogowanie, które o dziwo bardzo mi się spodobało. Poza tym Kampy w Sopocie po nocy spędzonej nad dyplomem i prawie spontaniczne Kampy w Warszawie. Wyścig z czasem w dalszym ciągu.

Grudzień - Może i w tym miesiącu wydarzyło się kilka miłych rzeczy, ale i tak liczy się naprawdę tylko jedno: DYPLOM NA PIĄTECZKĘ! U-u!

Podsumował mnie też Spotify, wychodzi na to, że jestem monotematyczna: Top Artist: James Blake, Top Album: Overgrown by James Blake, Top playlist: Overgrown by James Blake. Prawdopodobnie po połączeniu tej listy z moim iTunesem i wieżą (bo nadal w większości muzykę odtwarzam z płyt), wygrana przypadłaby płycie z kwiatem, ale co tam. Drugi krążek Brytyjczyka jest dla mnie jedną z płyt roku. 
A gdyby ktoś chciał posłuchać jak dla mnie brzmiał 2013 - mój profil Spotify czeka i poleca playlistę #2013. Całkiem subiektywnie i bezkompromisowo, nie tylko tegoroczne premiery, ale wszystko to, co tworzyło soundtrack tego roku. Lista już trwa ponad 5 godzin, a cały czas rośnie!

Nie mam w zwyczaju robienia noworocznych postanowień, więc nie zakładam z góry jaki ma być nadchodzący rok. Jaka ja mam być. Za to już nie mogę się go doczekać.

6 komentarzy:

  1. Ja podczas pierwszej straciłam całą animację, którą rysowałam klatka po klatce przez kilka miesięcy. Musiałam ją robić na ostatnią chwilę od nowa. Cieszyłam się, że to tylko jeden projekt. Najbardziej lubię jak Ilustrator po 7 godzinach działania zaczyna zamulać kompa :)
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. okurcze, ale jestem w szoku, że dałaś radę, super :D a z zamulaniem robi się naprawdę źle, kiedy przez kilka godzin korzysta się z trzech różnych programów graficznych i naprawdę nic nie można wyłączyć o.O

      Usuń
  2. Moje muzyczne podsumowanie roku jest zawsze nudne i monotonne - the xx na pierwszym miejscu od kilku już lat... taka jestem dziwnie stała w uczuciach. i zazdroszczę ci tych wszystkich tripów. ja miałam jeden - w sierpniu - wystrzałowy - ze stłuczką w grudziądzu :D
    na 2014 życzę sobie wiecej jeżdzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. stałość w uczuciach też jest spoko, szczególnie jeśli to the xx, których też baaardzo lubię♥ też Ci życzę jeżdżenia, bo jest super!

      Usuń
  3. To miałaś rok pod znakiem studiów, podróży, koncertów, muzyki, tylko nie wiem, w jakiej kolejności :D Gratuluję grudniowej piątki :D
    Ale że potrafiłaś sobie tak przypomnieć, podsumować miesiącami, łał :D
    W ogóle słowo "licealiści" ma w Twoim wpisie taki negatywny wydźwięk, obrażam się xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama też nie wiem w jakiej to wszystko było kolejności, ale chyba studia naprawdę były na początku. a z tymi licealistami to jakoś tak źle zabrzmiało i muszę się zastanowić nad dobrym usprawiedliwieniem :D

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)