20131201

lato w kato

Co za głupi tytuł. W sierpniu byłam w Katowicach, wczoraj sobie o tym przypomniałam. 


Moje wyobrażenie o Katowicach nie było najlepsze. Co ja mówię, było wprost straszne, porównywalne prawdopodobnie jedynie z Łodzią*. Strach, deszcz, wiatr i drechy. 
A moje Katowice to ciepło, słońce i brak wiatru. Niezbyt wielu ludzi, za to sporo samochodów. Spokój. Mnóstwo zieleni i zaskakująco duża zabudowy pamiętającej coś więcej niż tylko postmodernę lat 90. Modernizm tak podobny, ale jednocześnie tak bardzo inny od tego w Gdyni. Cisza, kompletny brak spięcia i paranoicznej potrzeby zaimponowania obcym ludziom.




Przemierzałyśmy miasto z czeską mapą turystyczną, nie przejmując się absolutnie niczym. Fajnie było. 

Nie wiem jakim cudem można zakochać się w tak dziwnym mieście. Ale stało się, do Katowic zamierzam wrócić, znów w sierpniu.


*Zupełnie nie pamiętam, czy poruszyłam ten temat na blogu, czy nie ale: a) Łódź mnie przeraża(ła); b) w te wakacje spędziłam w tym mieście dwa tygodnie. I muszę przyznać, że chyba czas zmienić o nim zdanie.

12 komentarzy:

  1. O rany, jaki ładny nowy wygląd bloga! Zupełnie inny.
    Chyba nie pisałaś o Łodzi. Mnie to miasto kojarzy się z brakiem zabytków i brzydkim, szarym miejscem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam Twoją listę "przed trzydziestką". Przefarbujesz włosy i odfarbujesz czy jak xd? Kair ZNÓW?! To znaczy że byłaś tam? O kurde, zazdroszczę. O NYC to chyba marzy co druga osoba. Ja oczywiście też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie Łódź to częste do niej wyjazdy w gimnazjum, wspomnienia rodziców (tam studiowali i tam się poznali), ale przede wszystkim szarość, bałagan i niebezpieczne drechy. i deszcz. choć właściwie od tych wakacji trochę moje postrzeganie tego miasta się zmieniło.
      co do włosów, to zawsze marzył mi się jakiś odjechany kolor na głowie, ale zawsze strasznie się tego bałam. no i boję się też reakcji włosów na sam zabieg, już są w opłakanym stanie, a co dopiero po zdjęciu koloru i nałożeniu nowego...
      a o nowym jorku marzą chyba wszyscy, ale czemu się tu dziwić, to prawdopodobnie najbardziej medialne miasto świata. fajnie byłoby skonfrontować swoje wyobrażenia o nim z rzeczywistością. no i odkąd zaczęłam odrobinę interesować się tanimi lotami, nagle się okazało, że to marzenie jest całkiem do spełnienia :)

      Usuń
    2. jaaaaaka, szalona odpowiedź :D

      Usuń
  3. Bardzo nie lubię Katowic, baaaardzo. Agresywne, brzydkie, nijakie miasto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do mnie w tym roku dotarło, że jakieś nieznane siły ciągną mnie w takie koszmarne miejscówki. może dlatego, że pół mojego miasta tak wygląda, a może tegoroczne przesłoneczne lato sprawiło, że na wszystko patrzyłam łaskawiej :D

      Usuń
  4. Jestem co roku z Katowicach w czasie Offa i uwielbiam to miasto :D za trzy stawy, mariacką i francuską którą nieraz zdarzyło mi się przemierzyć na nogach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam wrażenie, że od tego roku też będę co roku w Katowicach :)

      Usuń
  5. Mieszkam niedaleko Katowic, a w wakacje właśnie bywałam tam prawie codziennie. Jakoś szczególnie to miasto mi się nie kojarzy, szczególnie dziwię, że podobało ci się w wakacje, bo było maksymalnie rozkopane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozkopów starałyśmy się unikać na naszych spacerowych szlakach, jednak przebicie się od dworca do hotelu stanowiło nie lada wyzwanie :)

      Usuń
  6. nigdy nie miałam okazji być w katowicach, ale mam taki zamiar. muszę ruszyć się gdzieś z tego Trójmiasta i zobaczyć choć odrobinę tej Polszy... pokim młoda i nie uwiązana gromadką dzieci.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)