20140121

cover girl

Wpadłam w przedegzaminową histerię i z tej okazji postanowiłam przejrzeć cały internet. Okej, cały to może nie, bo zazwyczaj zatrzymuję się przy obejrzeniu kilkudziesięciu fragmentów Late Night With Jimmy Fallon (♥) albo HitRecord. 
Dziś jednak, jeden z niezawodnych fejsbukowych profili, które lubię (ale który dokładnie to zielonego pojęcia nie mam Freestyle Voguing!) polecił coś takiego. Generalnie, to nie jaram się Vogiem (sirjusli, nie mam pojęcia jak odmieniać to słowo w piśmie), kupiłam jeden jedyny raz i prestiż mnie nie powalił. Możliwe nawet, że wprost przeciwnie. Jednak nie o tym. Bo zawsze wydawało mi się, że świat mody z tej najwyższej półki podchodzi do siebie śmiertelnie poważnie (patrz twarz Anny Wintour. ona uśmiecha się tylko do córki Beckhamów. TYLKO). A tu taka niespodzianka! Aż zachciało mi się wydać grubą kasę na ten numer.
Tak w ramach poprawiania humoru.




A do Girls muszę wrócić. Koniecznie!

2 komentarze:

  1. boże, dziewczyno... o czym Ty do mnie w ogóle przemawiasz? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziś jest ten dzień, w którym mój stłamszony fashion victim postanowił przemówić :D

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)