20140115

niezaplanowane wakacje

Alter Orange Art Warsaw Festival to cudo się powinno nazwać. Albo Mamy jakiś problem z AlterArtem. Wtedy wszystko byłoby jasne i oszczędzono by ludziom złudzeń. Kings of Leon, Queens of the Stone Age, Florence and the Machine. Najgorszy zespół koncertowy świata, zespół, którym jarałam się nastolatką będąc i jeden koncert mi wystarczy oraz Flora, która była tak dobra, że nie chcę zepsuć sobie wspomnień jakimś spędem na Narodowym. A mówiąc jeszcze krócej: czy ja nie widziałam ich przypadkiem niecały rok temu?

Ogłoszona w zeszłym roku Beyonce to był strzał w dziesiątkę. Co ja mówię, tam została skoszona co najmniej piętnastka, karnety się rozbiegły, a szoł ponoć było przednie. Ponoć, bo w czerwcu 2013 byłam jeszcze na tym etapie życia, kiedy człowiekowi się wydaje, że studia są ważne. HA-HA-HA, tyle w temacie. Tak czy inaczej, wyobraźnia wszystkich fanów muzyki zaczęła dosłownie galopować, kiedy OWF ogłosił, że pomiędzy 13 a 16 stycznia zdradzi nam, któż w tym roku zaszczyci Warszawę swoją obecnością. Na fejsiku rozkręciła się dyskusja, z której wynikało jasno, że naród chciał Justina. No może nie cały naród, bo pojawiły się błagania o One Direction i Celine Dion, ale przyjmijmy, że to margines społeczeństwa, którego co najmniej połowa powinna iść się leczyć. Albo mieć nałożoną kontrolę rodzicielską i bana na portale społecznościowe. Wracając do pana Timberlake'a. W 2013 triumfalnie powrócił do muzykowania, wydał podwójną płytę i koncertuje. Brzmi i wygląda lepiej niż kiedykolwiek, więc zapotrzebowanie na ten koncert nikogo dziwić nie powinno. I, przynajmniej według mnie, powinno zostać zaspokojone. W końcu czasy, kiedy Polska znajdowała się na końcu świata, do którego żaden rozsądny i szanujący się artysta nie chciał nawet zajrzeć, dawno minęły. Jestem jednak w stanie zrozumieć, że często dogranie terminów i, niestety, cen może być niewykonalne. Więc przełykam fakt, że mój upragniony artysta jednak nie przyjedzie (choć nadzieja umiera ostatnia i nadal wierzę, że któryś festiwal pokusi się o występ JT), nie przestaję jednak oczekiwać, że na festiwal zostanie zaproszony ktoś, kogo zobaczyć byłoby miło. I co dostaję?

Takie odgrzewanie nie ma sensu i dla mnie jest tylko i wyłącznie skokiem na łatwe pieniądze. Bo bilety się wyprzedadzą, jestem tego pewna, w końcu KoL, QotSA i FatM mają w Polsce rzesze fanów, którzy gotowi są wydać każde pieniądze, by zobaczyć swoich idoli. Nawet jeśli od ostatniego koncertu u nas nie wydali nic nowego. Przemierzali za to świat wzdłuż i wszerz, koncertując ile wlezie. W końcu zarówno królowie jak i królowe wydali płyty w 2013. Jedyna nadzieja we Flo i Maszynie, którzy postanowili zwolnić i popracować nad czymś nowym. 

Nie wiem czy to starość, czy zmanierowanie, ale wszystko co jestem w stanie powiedzieć o Orange w tym roku to GARDZĘ. Co więcej (i co przeraża mnie dużo bardziej) to samo jestem w stanie powiedzieć o festiwalu, który do tej pory był mój. Open'erów przeżyłam pięć i za każdym razem była to jedna wielka przygoda z emocjami, nowymi ludźmi i wyprawami. A oni ogłaszają MGMT. No witki opadają. 

W tym momencie pojawia się argument, że skoro rodzime festiwale to żal i air maxy, to jedźmy na Roskilde. Albo na Sziget. Colours of Ostrava? Tam gdzie jeszcze nas nie było. Ale czy to nadal ma sens? Przecież na wszystkich tych festiwalach tak naprawdę grają w kółko ci sami artyści. Może więc Open'er 2013 był takim fajnym pozytywnym uderzeniem i w ten sympatyczny sposób powinnam zakończyć swoją przygodę z jeżdżeniem na przehajpowane muzyczne iwenty. Czyli nie mam planu na wakacje. Czas znaleźć sobie nową niszkę. Może to i fajnie. Yolo i spontan!

Gdyby ktoś był ciekawy to tutaj i tutaj(no wiecie co, poryczałam się czytając) są moje wakacyjne festiwalowe rozważania. Ale wiecie, są długie i rozemocjonowane, ostrzegam.

Całusy!

9 komentarzy:

  1. szukam kraju z legalną poligamią - HUHUHUEHEUHUEHUEHUEHUHEHEUHUEHU ^^ (szukaj tej poligamii - będziemy żonami JGL i JT - albo grubo albo wcale!)

    ja się zajarałam KoLem, bo lubię ich, bardzo bardzo od lat kilku już, nigdy nie słyszałam lajfa więc podnietka była. szczerze - sprzedałabym ich na marsa za JT, bo - masz świętą rację - brzmi i wygląda (z naciskiem na to drugie) lepiej niż kiedykolwiek. wyobrazam sobie rzeszę śliniących się panienek do niego.


    ps: ktos jeszcze w dzisiejszych czasach słucha Celinki? nie żebym coś do niej miała/nie miała, ale ta to jest dopiero odgrzewany kotlet. schabowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poligamia jest do zrobienia, JEST NADZIEJA♥

      KoLem też się kiedyś jarałam, to absolutnie nie jest tak, że ja ich hejtuję, ale sami przyznali, że koncerty grają dla kasy. ale raz w życiu zobaczyć ich na pewno warto, dla samego zobaczenia i jarania się, że oto stoi przede mną TEN zespół

      a co do celiny, to spotifaj-detektyw ostatnio mnie uświadomił, że słucha jej moja koleżanka. krótko po tym dostałam perfumy opatrzone jej imieniem (celiny, niestety nie mam aż tak prestiżowych koleżanek), a później śniło mi się, że śpiewała na moim ślubie. a może to już tak odgrzewane że wintydż i jest pożądana? kto to wie

      Usuń
    2. he, pewnie wystarczy kilka papierów podpisać i hejo - biurokracja rządzi światem! :D

      em, masz takie skryte marzenie, żeby celinka u ciebie śpiewała na weselichu? XD well, hahhaahah.
      mi się kiedyś śnił Ian Somerhalder który był Mattem z MUSE i w ogole pokrecona historia, jakbys chciala przeczytac, to u mnie w archiwum mozna to znalezc. jeden z momentow z mojego zycia kiedy daje przyzwolenie na glosny histeryczny smiech!

      Usuń
    3. no i wyszło szydło z wora i moja najgłębiej skrywana tajemnica ;__; (celinę we śnie załatwiła mi ciotka) a w ogóle ślub był czadowy, z zaskoczenia (stresujesz się? -nie, a czym?) i w czerwonej kiecce♥ mężowi powiedziałam, że jeżeli zdarzy mi się mnie zdradzić, to mu serce własnymi rękami wyrwę. słodka jak zawsze

      lecę szukać snu!

      Usuń
    4. http://m.gdansk.naszemiasto.pl/artykul/2131891,justin-timberlake-wystapi-w-gdansku-na-pge-arenie-gdansk,id,t.html


      CZY TY TO WIDZIAŁAŚ?!

      Usuń
    5. jak przywiezie ze sobą Josepha - stane na glowie i bede klaskac uszami. *.*

      Usuń
    6. WTEDY PRZEJMIEMY KONTROLĘ NAD WSZECHŚWIATEMMMM

      emm, znaczy nad nimi, oczywiście :D

      Usuń
  2. Sziget! tam musi być nieźle.
    ja przegapiłam wszystkie koncerty, na których mi zależało. a jak przez Warszawę przejeżdża jakiś ciekawiący mnie artysta, to też nie ma mnie w pobliżu :c
    ave Justin ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w świetle dzisiejszych plotek, sziget wygląda bardzo słabo terminowo ;__; ale do wakacji jeszcze tyle czasu!

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)