20140224

małe przyjemności i reszta

Najbardziej lubię siedzieć w domu z kotem. Futrzak budzi się zawsze wtedy kiedy schodzę na dół i sama zaczynam żyć. Siadam na kanapie, włączam telewizor i jem śniadanie, a Kot mości się na mnie. Razem oglądamy programy śniadaniowe, ambitne programy na MTV i filmy. Mruczymy.

Uwielbiam zdzierać folię z nowej płyty, otwierać ją, oglądać, studiować książeczkę. Zawsze czytam całą, wszystkie podziękowania, informacje o twórcach, instrumentach, studiach nagraniowych. Uwielbiam moment, kiedy płyta wjeżdża do odtwarzacza i jej dźwięki płyną po raz pierwszy. Najlepiej w pustym mieszkaniu, kiedy nikt nie jest w stanie przerwać mi mojej przyjemności.

Cudowne jest otwieranie książki po raz pierwszy. Kiedy pachnie jeszcze farbą drukarską i czasem przesuwając dłonią po stronie, da się wyczuć druk. Cudowne jest odgięcie okładki, takie, które zmienia jej kształt już na zawsze. I to zatapianie się w tekście, utrata poczucia czasu i rzeczywistości.

Ogromną przyjemność sprawia mi położenie się do łóżka po ciężkim dniu. Kiedy moja przyciężka kołdra powoli opada na ciało i rozgrzewa się do mojej temperatury. Chłodna pościel staje się najlepszą przyjaciółką, kochankiem. Tych kilka chwil przed zaśnięciem potrafi wynagrodzić cały ciężki dzień.

Kocham wsiadać w tramwaj i jechać przed siebie. Przesiadać się z autobusu do autobusu. Krążyć bez celu. Czasem cały proces podróżowania jest dla mnie przyjemniejszy nić sam cel podróży. 

Lubię włóczyć się nocami po mieście. Czasami ogarnia mnie strach, kiedy słyszę kroki za swoimi plecami, jednak żółte światło ulicznych lamp i prawie wymarłe uliczki pociągają mnie bardziej niż mogłyby przerażać.

Uwielbiam gapić się na morze.

instaSopot

Teraz siedzę w nowym (za krótkim) łóżku. Płyty, książki i ubrania leżą upchnięte w nowych (za małych)szafkach, na nowym biurku już jest bałagan. Świat powoli budzi się do życia, ktoś z mieszkania wyszedł na zajęcia o 7.00. Ósma też zdążyła wyjść w trakcie mojego powolnego pisania.
Jeszcze wczoraj byłam najzwyczajniej przerażona. Jestem zdecydowanie aspołeczna, a i współlokatorów jak na razie mam dwóch, więc zdążyłam zamienić z nimi tylko kilka zdań w przelocie. Nie znam nikogo, mieszkanie błaga o sprzątanie, dzieje się chaos i przerażająca cisza. Na raz. Jednak teraz jest już trochę lepiej. Oddycham.

Nic więc dziwnego, że uciekam. Korzystam z pierwszych tak ciepłych dni w roku i znikam na całe dnie.

6 komentarzy:

  1. jej, łóżko po ciężkim dniu, folia.. ♥ tyle małych przyjemności. cudowne jest docenianie takich 'głupot'.. one budują dobry nastrój :)
    za krótkie łóżko to zło.

    OdpowiedzUsuń
  2. też czytam wszystkie podziękowania w książeczce! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasami można znaleźć naprawdę dobre rzeczy i zaskakujących ludzi

      Usuń
  3. Moje przyjemności...może jakieś by się znalazły, choć obecnie trudno mi je zauważyć. Na pewno nie należy do nich kontakt z kotem:) Co do tych CV...Taki już mam dziwny charakter, że prędzej wybieram się do pracy za granicę niż do odległego miejsca w Polsce. Niestety, nie mam rodziny np. w Gdańsku, Wrocławiu czy gdziekolwiek, żeby u nich mieszkać, a nie mając miejscówki, bałabym się jechać na drugi koniec Polski. Z tym wysyłaniem o dziwnych godzinach to jest nawet jakiś pomysł, tylko że w nocy to ja śpię, no i nie mam dostępu do kompa:) Ale spróbuję może wcześnie rano.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach, rzeczywiście, cieszące drobnostki - aż czuc ten niepowtarzalny zapach ów uczucia w sposobnościach, które opisujesz. Mam nadzieję, że to właśnie one rozgrzeją Cię i dadzą kopa, by poczuc się dobrze wśród współlokatorów.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)