20140227

problemy pierwszego świata

Może zapiszę się na hiszpański? W gimnazjum naprawdę chciałam to zrobić, miałam z Hiszpanią dobre wspomnienia, ale we Wło kursów nie było. Teraz jednak bardziej skłaniam się ku francuskiemu. Politechnika mnie kocha organizuje darmowe kursy, a mnie udało się na nie dostać. Pozostaje tylko kwestia dogrania terminów, bo plan zajęć mam taki, że nie pasuje mi dosłownie nic. Ale na razie jestem dobrej myśli. Czyli francuski? Tak naprawdę też nie do końca, bo ostatnimi czasy zakochana jestem w Szwecji, więc język Lykke Li leży mi najbardziej. Jedynym problemem są iście skandynawskie ceny kursów. 
Jednak najbardziej rozsądnym wyborem byłby niemiecki. Trochę go znam a i należę do wąskiego grona germanofilów, więc być może powinnam zainteresować się doszkoleniem języka naszych zachodnich sąsiadów. 
Mogłabym się doktoryzować w wymyślaniu sobie sztucznych problemów. Bo rozsądek podpowiada niemiecki, ale czy aby na pewno ucząc się, będę realizować swoje pasje.

Stare Miasto, nie mylić z Głównym Miastem, czyli zupełnie randomowa fotka

W filmie o facecie, który (nie)był potrzebny od zaraz, to zdanie pada co najmniej dwa razy. Wy, młodzi, nic nie musicie. No tak, przecież mamy wszystko i świat stoi przed nami otworem. 

I trochę tak jest. Trochę? Nawet bardzo! Chcę studiować za granicą? Proszę bardzo, uczelnie tego świata stoją przed nami otworem, a dla mniej odważnych program Erazmus proponuje zagraniczną przygodę przez semestr bądź dwa. Wystarczy znać język (czasem wystarczy tylko angielski i to na nikłym poziomie) i, niestety, worek pieniędzy. Ale można.
Jeżeli zagranica to także wyjazdy. Żyjemy w epoce strefy Schengen (miłości moja), tanich lotów i coach surfingu, więc w czym problem? Weekend w Rzymie, Madrycie, czy Sztokholmie - jedziemy. Podróżowanie nigdy nie było prostsze. 
Zakupy? Nie ma problemu. Dziś każdy mieszkaniec, nawet najbardziej oddalonej od świata wioski może być stylowy i na czasie. Przy okazji może zamówić zakupy ze spożywczaka przez internet, książki z drugiego końca świata i płyty o nakładzie tak małym, że dystrybucja odbywa się tylko drogą internetową, gdzieś spod biurka jej uduchowionego twórcy.
No i Internet. Mamy go i wykorzystujemy. Siedzimy na fejsie, blogujemy, wrzucamy filmy na youtube. W jednej chwili można wykreować zupełnie nowy świat, stać się gwiazdą przestrzeni wirtualnej, zmienić swoje życie. Ale można też w taki zwykły sposób komunikować się ze znajomymi i rodziną, zarządzać sprawami uczelnianymi, bankowymi i zakupowymi. Prosto spod kołdry we własnym łóżku.

Pewnie dlatego starsze pokolenie widzi nasz świat jako coś niesamowicie prostego i na wyciągnięcie ręki. Tyle tylko, że, jak to mówią, trawa jest zawsze zieleńsza tam, gdzie nas (ich) nie ma.

A nasze życie wcale proste nie jest. Z resztą sami wiecie.
____________________________________________________________

No i dupa, żadnego języka francuskiego nie będzie. A na dodatek mam jeszcze jeden hardkorowy wykład w plecy. Więc jestem raczej wściekła.


Dobrze, że chociaż Bina przypomniała mi o pewnych piosenkach. Dzięki!

6 komentarzy:

  1. Ja zawsze chciałem znać jakiś ciekawy język...może jak będę miał więcej czasu, zacznę naukę rosyjskiego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja przez chwilę uczyłam się hindi (co też było odnotowane na blogu :D) jednak szybko skończył mi się czas wolny i wszystko upadło. a był super.
      rosyjski też jest ekstra, kurcze, powinien znaleźć się w tej mojej wyliczance

      Usuń
  2. Hiszpański! tadam! rozwiązałam problem! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. hiszpański! zajebista opcja! chciałabym wrócić do niego, och!
    djbina jak zarzuci hitem to aż normalnie tańczyć się chce :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za francuskim, chętnie pouczyłabym się hiszpańskiego lub kontynuowała szwedzki-szwedzki uwielbiam, hiszpański wydaje mi się całkiem sympatyczny. W każdym razie plus dla Ciebie za rozwój osobisty:) To się może zawsze przydać.
    Z tą otwartością granic i wszystkiego...Ja jej niestety aż tak bardzo nie odczuwam. Podróże po Europie mimo wszystko są dla mnie za drogie, nawet rodziny z drugiego końca Europy zobaczyć nie mogę. Ale internet to świetna rzecz.
    O tym, że łatwo nie jest, wiem akurat aż za dobrze...
    Poprawy nastroju życzę, trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  5. moja koleżanka ostatnio zaczęłą sie uczyć szwedzkiego i francuskiego od podstaw i się cieszy :D ja chcę teraz złapać hiszpański.. i świat stoi otworem! ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)