20140213

radio

Perturbacje z mieszkaniem - ciąg dalszy.

Coraz bardziej zdaję sobie sprawę z tego, jak świat jest po prostu porąbany. Wczoraj myślałam, że mam gdzie mieszkać? Zabawne. Pochwaliłam się chyba odrobinę zbyt szybko, bo jeszcze zanim przeczytałam z Tatą umowę. Przyznam, że w życiu nie spodziewałam się takich dziwnych zapisów. 

Bo z umowy wynika, że tak po prostu nie mam prawa mieć gości. Jeżeli nie uzyskam pisemnego pozwolenia właściciela, a zostanę "przyłapana" - stówka kary. Moje rzeczy mogą przebywać tylko w moim pokoju. Prawdopodobnie sprawa nie dotyczy jedzenia z lodówki, ale co z moją kurtką, czy zimowymi buciorami? Pod łóżkiem mam je trzymać? Nie wiem, idźmy dalej. Wszelkie płatności rachunków mają być opłacane dokładnie w terminie, na tydzień od otrzymania rachunków. Każdy dzień zwłoki to naliczane odsetki. W drugą jednak stronę jest trochę inaczej - na zwrot zapłaconej kaucji właściciel ma 30 dni. Najemca musi się też pisemnie zobowiązać do dokonywania wszystkich bieżących napraw - wywaliło mi światło w pokoju? - powodzenia dziewczyno! Zapis dotyczy również malowania ścian, na dobrą sprawę w każdej chwili ktoś może przyjść i kazać mi malować, bo tak. Problem jest także z wypowiedzeniem umowy. Jasne, mogę zostać wywalona, jednak gdyby mnie coś w życiu nie wyszło - mogę się wyprowadzić tylko i wyłącznie, jeżeli na swoje miejsce znajdę kogoś innego i ten ktoś podpisze równie restrykcyjną umowę. Bardzo podoba mi się też zapis o tym, że z roku na rok opłaty będą rosły w związku z rosnącą inflacją, a to o ile opłata wzrośnie wskaże nam nie kto inny a sam Prezes GUS. No wiecie co.

Dziwnych zapisów jest jeszcze więcej, a ja przyznam, że nigdy nie widziałam tak restrykcyjnej umowy. Rozumiem, że ludzie chcą się zabezpieczać, bo czasy mamy niepewne, kryzysy, inflacje, wojny i zmiany klimatyczne. A tutaj mieszkanie po remoncie, wszystko nowiutkie i nierozpakowane jeszcze z folii. Świetna lokalizacja, samo centrum miasta, wszędzie blisko. Jednak w pełni zrozumiałabym, gdybym podpisywała umowę z szarym człowiekiem, który dzięki biznesowi z mieszkaniem może wieść w miarę godne życie, stać go na wakacje i ładną torebkę dla żony, albo dokłada rodzicom do emerytury. Ludzie ratują się jak mogą. 
Gorzej się jednak robi, kiedy mieszkanie wynajmuje się od firmy, która czerpie zyski z wynajmu. Zwyczajnie robi biznes z tego, że rzuca wysokie ceny. A ludzie zawsze się znajdą. 

No właśnie, bo po drugiej stronie zawsze jest też ten mały i naiwny najemca, który godzi się na zbyt wiele. Jak przypartym do ściany trzeba być, żeby podpisywać umowę nie do rozwiązania (za całkiem spore pieniądze, tak na marginesie), albo godzić się na mieszkanie przez trzy lata bez pralki (za pieniądze dużo mniejsze, z pralnią kawał drogi od mieszkania)? Dlaczego ludzie wynajmują brudne i stare mieszkania, nadające się jedynie do remontu? 

Świat jest strasznie skomplikowany.

A poza tym, dziś jest dzień radia, więc kontynuuję pomysł Trójki i na początek tej godziny - piosenka z radiem w tytule. Miłego dnia (no chyba że jesteś właścicielem mieszkania na wynajem, który żeruje na ludziach, w takim wypadku - zgiń w piekle)



8 komentarzy:

  1. Moi rodzice wynajmowali mieszkanie różnym ludziom... Po jednych wynajmujących został taki syf, smród i bałagan, że nie da się tego opisać. Ok, nie sprzątali, ale gdy cokolwiek się zepsuło - nic z tym nie zrobili, nawet słowem nie pisnęli. Pamiętam, jak mama kupowała jakieś specjalne specyfiki, aby domyć ten brud, który po sobie zostawili. Po prostu masakra, jak tylko o tym myślę, to prawie mam łzy w oczach, bo kiedyś to my mieszkaliśmy w tym mieszkaniu, dbaliśmy o nie, a potem ktoś to zniszczył tak bez żadnej skruchy... Nie zwróciliśmy im kaucji, ale to i tak nie wystarczyło na naprawienie wszystkiego, co popsuli i na doprowadzenie tego mieszkania do stanu używalności. Taka smutna historia.
    Dlatego spróbuj zrozumieć tych, co wynajmują, bo nigdy nie wiadomo, kto się trafi xd
    Jeśli chodzi o piosenkę z radiem w tytule, to u mnie chyba "Radio Gaga" byłoby na pierwszym miejscu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No i to jest dobry argument tej drugiej strony. Też mieszkałam kiedyś z ludźmi, po których wyprowadzce sprzątania było tyle, że w życiu nie widziałam takiego brudu. Wychodzi na to, że ludzie nie dbają ani o swoje ani o cudze tym bardziej. Serio, martwi mnie ten świat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też. Ze znajomymi chyba co dzień powtarzamy, że nie ma sprawiedliwości, a z tego jeszcze wychodzi na to, że nie ma szacunku.

      Usuń
  3. Chyba ten, kto zarządza mieszkaniem, ma złe doświadczenia, i stąd tak restrykcyjne warunki. Nic jednak nie usprawiedliwia tych wymagań. A co, jeśli w wyznaczonym terminie nie będzie się mieć kasy? Albo co z tymi-jak zwracasz uwagę-ciuchami zimowymi? Teraz nie czasy, by tak wymagać, bo jest wybór i można wybrać inną opcję. Czyli rozumiem, że nie przyjęłaś tej oferty i szukasz dalej? Moim zdaniem słusznie. W końcu bez przesady z tymi zasadami. Trzymam kciuki za inne lokum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie jakieś studenty przeciągnęły go przez szkołę życia, a może po prostu człowiek "umie o siebie zadbać". oferty nie przyjęłam, ale udało mi się odkręcić jeden pokój, który odmówiłam na rzecz tego z pokręconą umową. czyli wszystko jakoś się ułożyło :)

      Usuń
    2. No to się cieszę, że jakoś wyszło:) Miłego mieszkania w nowym miejscu.

      Usuń
  4. boję się o swoją przyszłość...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spoko, wśród moich znajomych to tylko ja mam wieczne problemy z mieszkaniem i życiem, więc może za Ciebie też wyrabiam normę :D

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)