20140307

so fancy!

Od kilku dni próbuję nastawić się psychicznie na to, że w sobotę (już jutro!) wieczorem ruszę ze znajomymi na Sopot. Będziemy się przebijać przez Monciak pełen dziewczyn w za wysokich szpilkach i za krótkich sukienkach, kluby będą zabijać ścianą strasznego dźwięku, a atmosfera podrywu będzie wisiała w powietrzu. Nie wiem czy są na tym świecie wystarczające ilości alkoholu, które pozwolą mi spokojnie cieszyć się życiem i wieczorem. Takie ze mnie imprezowe zwierze. 
Aha, no ale nastrajam się. Przygotowuję mięśnie na tańce, odkurzam zapomniane spódnice, zakupiłam nawet złoto na szyję i palce. No i ćwiczę odpowiednie miny do zdjęć, rzecz kluczowa. A wszystkim tym czynnościom towarzyszy gdzieś w tle moje ulubione słówko fancy i piosenka o właśnie takim tytule (aka nowa miłość na zabój). 


Jak widzicie, ten przydługi wstęp zaprowadził Was donikąd i jak na razie kręci się tylko i wyłącznie wokół faktu, że jak idę raz na ruski rok na imprezę, to jest problem. Więc może skończę tę nierówną walkę i przejdę do głównej wiadomości, którą chciałam dziś przekazać światu. 

Otóż, ja już wiem o co chodzi z tymi mandarynkami w Świętami. Jest dokładnie tak, jak zauważyła rezolutna Dina (jak to dobrze brzmi!) w TYM poście - mandarynki po prostu najlepiej smakują w grudniu. Widocznie w mandarynkowej ojczyźnie akurat wtedy słonko przygrzewa najmocniej, a owoce rosną najładniejsze. Mają gładką skórkę, którą łatwo się ściąga i po rozpakowaniu wydzielają ten cudowny cytrusowy słodki zapach. Na samo wspomnienie aż mi się Świąt zachciało. 

Kilka dni temu, przy okazji wizyty w Lidlu i tego, że ich ryneczek zawsze pełen jest kolorowych owoców i warzyw, coś mnie tknęło i kupiłam mandarynki. Serio nie wiem co mnie naszło. Ale zapakowałam do torebki pięć i poszłam dalej, szukać innych rzeczy do skonsumowania. Kupiłam bez jakiejś głębszej przyczyny. Ot, OWOC. Skoro jestem chora, musi być owoc, ba, musi być go dużo. Wiadomo, witaminy i te rzeczy. O swojej grudniowej refleksji nie pamiętałam w ogóle aż do momentu kiedy zerwałam pierwszy kawałek skórki z owocu. Musicie mi uwierzyć, że nie działo się nic dobrego. Jej wewnętrzna strona była czerwonawa i wszystko pachniało dziwnie. A smakowało jeszcze gorzej. Bardziej niż mandarynkę przypominało to starego, lekko kwaśnego melona. Wnioski? Mandarynki tylko w Święta.

Miłego weekendu!

6 komentarzy:

  1. Lubię mandarynki, ale największe ich ilości pochłaniam w porze zimowej, zazwyczaj grudniowej. Tak jakoś się przyjęło :D
    A ja jakoś nie kupuję płyt. Wiem, że Ty masz ich multum, mnie jednak jakoś szkoda pieniędzy. Zdaję sobie sprawę, że powinno się wspierać artystów, że płyta przesłuchana w necie, to nie to samo co we własnej wieży w towarzystwie książeczki pełnej zdjęć i często tekstów piosenek. Mimo to nie kupuję. Może to też dlatego, że niewielu jest takich artystów, których podobają mi się całe płyty. Zazwyczaj kilka piosenek. Wyjątkiem są Beatlesi, ale ich dyskografię już mam całą.. na kompie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyjęło się i w sumie dobrze. tak to się kończy eksperymentowanie :)
      a płyty to normalnie taki mój mały fetysz, ale moja kolekcja to zdecydowanie nie multum. niestety ;)

      Usuń
  2. Ja w piatek przyjechałam do moich rodziców i zastałam całą miskę mandarynek. Obierając owoc byłam przygotowana na zaschnięte coś w środku. Już myślałam o tym paskudnym smaku. Na szczęście okazało się, że mandarynka była bardzo soczysta i słodka. W takim razie nie wszystkie mandarynki poza grudniem są paskudne :)
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdroszczę, bo ja się zraziłam na najbliższych parę miesięcy ;(

      Usuń
  3. Eee... znaczy w sumie to nie wiem, ale ja też chyba głównie w przedświątecznym okresie mandarynki jem. Zamień mandarynki na pomelo. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie w życiu nie jadłam pomela, może nadeszła ta chwila? tak, zostań przy mandarynkach w święta, zdecydowanie

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)