20140427

ciężko być artystą

Zawsze mi się wydawało, że od pracy artysty nie ma nic prostszego. Machnie taki dziełko dziennie, sprzeda do jakiejś galerii, przy okazji wywoła jakiś skandal i sława gotowa. A wraz z nią splendor, pieniądze i własne hasło na Wikipedii. Nic, tylko studiować artystyczne kierunki, a później zostawać malarzem, rzeźbiarzem, czy performerem. A to taka wielka pomyłka.

OTO MOJA SZTUKA! Liczę głównie na to, że pozwoli mi zaliczyć przedmiot

Dwie godziny temu miałam zacząć. Ale tłumaczenie opisów programowych moich czeskich przedmiotów trochę się przedłużyło więc i rozpoczęcie komponowania również. Bo musicie wiedzieć, że od tego semestru uczelnia raczy mnie jakże fantastycznym przedmiotem, jakim jest kompozycja. Okej, tak na serio to przedmiot jest fajny i czekałam na niego niemalże od początku studiów. Zajęcia podzielne są na cztery bloki, w trakcie których wykonujemy cztery prace, co więcej - każda kolejna wynika z poprzednich. Najpierw powstawała kompozycja w czerni i bieli. Z niej wynika praca strukturalna, następna jest kompozycja w kolorze i na koniec, najbardziej abstrakcyjna, rzeźba. I choć pozornie wydaje się, że daleko architektonicznym mozolnym pracom do lekkiego tworzenia sztuki, to według mnie granica między sztuką a archi nie jest wcale taka ostra. Nie wierzycie? Pogadamy, kiedy przyjdzie Wam zakomponować eleganckie i harmonijne elewacje. No właśnie.

Więc nie dość, że lubię ten przedmiot, to jeszcze jest potrzebny. Sukces? Nie sądzę. Bo od dwóch godzin zastanawiam się jak przenieść te płaskie czarne i białe paski na strukturę, jak nadać im trzeci wymiar. Próbuję wejść w głowę artysty-wykładowcy i odgadnąć jak zawładnę jego duszą i umysłem, żeby nie kazał mi już nic poprawiać i pozwolił w spokoju wykonać dużą pracę (bo na razie tworzę szkic, nie ma lekko!). No i, jak się pewnie domyślacie, zupełnie mi nie idzie. Cierpię niesamowite katusze patrząc i nie wiedząc. Prawdziwy koszmar. Artyści to jednak nie mają lekko.

A pocieszenie jest TU.

4 komentarze:

  1. KOMPOZYCJA. nienawidziłam tego. a zawód artysty nie jest łatwy :D i jeszcze się klepie biedę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jeszcze nikt ich nie rozumie o.O nie, to już lepiej być inżynierem

      Usuń
  2. bo to chyba nie do końca tak jest. w sensie... teraz to nie zawód, a przysposobienie do zawodu, jakkolwiek moim zdaniem do zawodu artysty się nie przysposabia w taki sposób.
    a swoją drogą Segritta napisała ostatnio posta o podobnym (albo identycznym, nie pamiętam) tytule :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w ogóle nie ogarniam artystów i ich przysposobień. jedyni artyści, z którymi mam bliższy kontakt to właśnie ci z którymi mam zajęcia i oni są chyba jakoś mało przysposobieni. z drugiej strony muszą pracować na polibudzie, wśród inżynierów, to za bardzo wychylać się też nie mogą :D

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)