20140413

przed rokiem

Doskonale pamiętam moje postanowienie sprzed ponad roku. A dokładniej to sprzed roku i trzech dni. Co i jak postanowiłam? Po tym jak zobaczyłam na fejsie zdjęcie moich kolegów po przebiegnięciu Orlen Warsaw Marathonu stwierdziłam, że za rok biegnę z nimi. No no. Zgadnijcie jak potoczyła się historia.
Tak, siedzę dziś przed komputerem w Gdańsku i próbuję ruszyć z projektem (czy my mamy już połowę semestru? niemożliwe!). A w ciągu dnia zamiast biegać - poszłam zjeść czekoladowe ciastko. Dumna to ja z siebie nie jestem. 

A tak poza tym? Obudziłam się z letargu, krzyknęłam -jolo- i postanowiłam zmieniać swoje życie. Szkoda tylko, że już jakby za późno na takie zrywy (przynajmniej pod tym jednym względem). Wszystko okaże się w czwartek. Jeżeli po tym dniu w ogóle się nie odezwę - wyślijcie do mnie brygadę ratunkową, żeby poskładała moje połamane serce. 

Tak zupełnie nie wiem co ja robię z życiem. Inżynierka przeleciała i nagle dotarło do mnie, że za chwilę zacznie się reszta mojego życia. A studia nie dały mi zupełnie nic. Zupełnie. Zaczynając od wiedzy, kończąc na przyjaciołach. Bo nie oszukujmy się - nikt z moich obecnych znajomych nie zadzwoni do mnie za 5 lat i nie pogada o aktualnościach, nie wpadnie na kawę i nie zrobi mi zakupów, kiedy mordercza grypa przykuje mnie do łóżka na dwa tygodnie. Być może też dlatego, że sama po skończeniu studiów ucieknę stąd jak tylko najdalej się da. 

Właściwie to nie mam ochoty pisać. Więc czekam na czwartek.

na dobranoc Flora jako przypomnienie, że niektóre rzeczy w życiu mi naprawdę wyszły. jak na przykład taka jedna, która nie chce iść do ślubu w gorsecie.
a tak swoją drogą, to zabawne, jak wspomnienie moich Florowych początków i tego teledysku na MTV2 (dziś Rocks) nadal we mnie siedzi.

a kontynuując wątek, po włączeniu płyty: może i jestem rozchwiana emocjonalnie, ale w jakiś sposób cudownie jest wrócić do momentu kiedy miałam 17 lat i nie udawałam absolutnie niczego. znów chcę taka być.

6 komentarzy:

  1. taaak,ja się w tym roku zainspirowałam maratonem, bo moja koleżanka przebiegła cały, 42 km! ale coż, chyba jednak nie zacznę biegać.. moja motywacja trwała jakieś 15 sekund.
    Flora ♥ hah. lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja motywacja trwała jakiś dzień, ale też plan był deczko mniejszy bo dotyczył tego krótszego biegu - "jedynie" na 10 km. noooo

      Usuń
  2. ja generalnie polecam wyczilowanie z listami pragnień. serio. to idzie dostać pierdolca.
    nie przebiegłaś maratonu. ale zrobiłaś masę innych rzeczy. może nie tak spektakularnych. może nie tak wymiernych. ale nauczyłaś się czegoś. może to te inne rzeczy były Ci może bardziej potrzebne?
    PS. Studiowanie ssie. Mam wrażenie, że uczelnie służą dziś tylko do maskowania bezrobocia: ludzie studiują dziesiędziesiąt kierunków do trzydziestki, żeby czuć, że ich doraźne zlecenia i finansowa niestabilność są stanem przejściowym (bo przecież jeszcze studiują!). A doktoranci, czyli tak zwani studenci trzeciego stopnia, są darmową siłą roboczą na akademii. Doprawdy, nie jest łatwo, ale polecam zgryźliwy optymizm mimo wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja listy nie mam, ale po prostu chciałam, bieganie takie fancy, człowiek taki zdrowszy od razu. a co do moich osiągnięć to zostanie inżynierem było chyba jeszcze bardziej spektakularne, więc może nie jest źle. no dobra, zdecydowanie nie jest jak tak spojrzę szerzej na to życie moje

      Usuń
  3. Ej, ej, co tak pesymistycznie? Ale powiedz, tak szczerze: wybrałaś złą uczelnię, zły kierunek, dlaczego wyszło, jak wyszło?
    Ale przydaliby się tacy przyjaciele, którzy zainteresują się, jak już człowiek będzie po studiach czy po szkole... To ludzie na wagę złota.

    OdpowiedzUsuń
  4. Skąd ja to znam <3 maratonu nigdy nie planowałam, ale do regularnego biegania zabieram się od .... dawna (bo wciąż nie mogę kupić odpowiednich adidasów i stanika, a bez tego ani rusz ;))

    właśnie mi uświadomiłaś że jest połowa semestru -_-

    wiesz z przyjaciółmi (a nie znajomymi) jest taka, że trzeba dbać o te relacje. Nie wystarczy tyko odbierać telefonów, ale też dzwonić. Inaczej szansa na wieloletnią przyjaźń jest marna. Jeżeli jednak wyprowadzisz się po studiach na drugi koniec świata, to tam też będą ludzie :) Zawsze jacyś są i może to właśnie w nich bedziesz mieć prawdziwych przyjaciół, którzy zrobią Ci zakupy gdy będziesz chora ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)