20140421

przesilenie?

Siedzę w moim zielonym pokoju, sączę powolutku świeży sok z pomarańczy (chwała Lidlowi i pomarańczom za 1.99/kg!) i waham się czy lepiej czytać Proces, czy może jednak Życie między budynkami. Koniec końców nie czytam chwilowo nic, bo jednak postanowiłam uwiecznić tę chwilę na kartach mojego wirtualnego pamiętnika. Owszem, mam większe zmartwienia, ale żadne z nich nie dotyczy czegokolwiek co znajdowałoby się poza czubkiem mojego nosa. Ot, kolejny dzień z życia typowej przedstawicielki pokolenia Y. 

W tym samym czasie, raptem kilka kilometrów od miejsca, w którym obecnie wygodnie siedzę, rozgrywają się poważne dramaty dorosłych ludzi. Zupełnie nie wiem, kiedy zgubiłam moment, w którym moi znajomi nagle się zestarzeli. Zaczyna się praca na cały etat, całkiem na poważnie, w zawodzie, który ma być tym docelowym. Męskie przyjaźnie pękają, bo każdy chce już mieszkać na swoim. Stare miłości próbują znów zaistnieć, nawet jeśli jedna ze stron ten etap życia ma już dawno za sobą. Pierwszy ślub mam już chyba też za sobą (okej, to syn znajomych moich rodziców, dość dalekich i to na tyle, że o wszystkim dowiaduję się z plotek, ale jednak). Kolejne dalsze grono planuje wielkie uroczystości z białą kiecką w roli głównej w lecie. A jeszcze inni zostali właśnie postawieni przed faktem dokonanym i już za dziewięć miesięcy zmierzą się z czymś o wiele poważniejszym niż ślub. 

Idzie przesilenie. To chyba już ten moment, kiedy każdy pójdzie w swoją stronę, a spotykać się w większym gronie będziemy na zjazdach absolwentów. Średnio co dziesięć lat. Przybędzie nam siwych włosów i kilogramów. I to nie tylko tych widocznych. Najgorsze będą skumulowane te wszystkie niewykorzystane szanse i niezrealizowane marzenia. I widok tych, którzy potrafili pójść o krok dalej i osiągnąć dużo więcej.

W tym wszystkim ja rzucam się na erazmusowy semestr, coraz częściej mam ochotę lecieć na imprezę i zupełnie przestało mi zależeć na byciu wzorową obywatelką. Wybaczcie, ale nie chcę skończyć tak jak oni. Późno to do mnie dotarło, ale cieszę się, że w końcu już wiem, że to moje życie i nie zamierzam go spieprzyć. Ahoj przygodo!

nie potrafię powiedzieć dlaczego słuchamy dziś deltów. tak po prostu

13 komentarzy:

  1. problemy doroslych ludzi!! chron mnie przed tym!! snilo mi sie, ze jestem w ciazy!! co za koszmar

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie ciąża się jeszcze nie śniła, ale noworodek, którym muszę się zająć, a nie mam pojęcia jak - a i owszem
      mój relikt ery gg to ^^, podwójny wykrzyknik zawsze mnie wnerwiał :P

      Usuń
  2. lol, ja w ramach przesilenia 2014 przeprowadziłam się na swoje po 22 latach spokojnej egzystencji... #matkobosko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TY ŻYJESZ! :D gratuluję przeprowadzki, ja "tego swojego" już się doczekać nie mogę

      Usuń
  3. mnie to przesilenie nie przeszkadza. co więcej denerwują mnie ludzie 25+, którzy rzygają swoją niezależnością na prawo i lewo, a w głębi duszy zazdroszczą tym, którzy wiją sobie swoje sielskie gniazdko. jednocześnie nie uważam, żeby przesilenie przeszkadzało niezależności. kwestia definicji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie wiem czy to przesilenie mi przeszkadza. chyba bardziej dziwi. i boję się, że jeszcze trochę i zostanę takim 25+ z wewnętrzną zazdrością do całego świata o to sielskie gniazdko. no ale to się jeszcze okaże

      Usuń
    2. no właśnie. przesilenie Cię dziwi, ale z drugiej strony dostrzegasz, że za chwilę obudzisz się z ręką w nocniku. i się tego boisz.
      nie wiem, mam wrażenie, że urodziłam się 20 lat za późno. kiedyś ludzie w moim wieku byli trzy lata po ślubie, a na ręku mieli dwuletnie dziecko. coraz bardziej mnie do tego ciągnie.

      ale ja to drażliwa ostatnio jestem. okres mam. :D

      Usuń
  4. większość moich znajomych z klasy jest już po ślubie lub chociaż zaręczona, część ma dzieci. Ale nie uważam by mieli "dorosłe życie", bo co z tego że po ślubie, jak dalej mieszkają w domu na wsi z rodzicami i świata nie widzieli? To ja już wolę moje potknięcia i pogubienia. przynajmniej ciągle przyświeca mi inne krajobraz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie w klasie właśnie jest już mieszkanie razem i poważne planowanie wspólnej przyszłości. wszyscy są chyba zbyt zdeterminowani żeby wrócić do rodzinnego miasta.
      a ja też wolę te poszukiwania, potknięcia i nowe krajobrazy. nie mogłabym żyć bez takiego świata

      Usuń
  5. Niedawno pisałam u siebie o tym. ;) W moim otoczeniu mnóstwo ludzi mówi o ślubach, dzieciach, zaręczają się, a ja mam wrażenie, że mnie coś omija, czuję się powoli przy nich jak 21 letnia stara panna :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja chwilami mam poczucie "starej panny", ale z drugiej strony cała ta sytuacja "doroślenia" moich znajomych, popycha mnie w kierunku przygody. może to i lepiej
      idę przeczytać!

      Usuń
  6. Dzięki za ściągawkę:) O wielu zespołach z tej listy nawet słyszałam, tylko jakoś nie miałam okazji przysłuchać/przyjrzeć im się bliżej:) Teraz przynajmniej mam się czym zająć.
    Chciałabym mieć takie problemy jak Twoi znajomi (chodzi mi m.in. o fragment: "zaczyna się praca na pełen etat, całkiem na poważnie"...). Ja, poza paroma osobami, w ogóle nie tęsknię za ludźmi ze swoich szkół. Ba, raczej cieszę się, że nie muszę już ich oglądać.
    Dokąd wybierasz się na Erasmusa?
    A "Proces" polecam, mi książka podobała się bardzo, bardzo i jeszcze trochę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)