20140402

samo zdrowie

Nie tolerujesz laktozy? Proszę, oto tabletki. Masz zjechaną wątrobę, po pięćdziesięciu latach jedzenia samego tłuszczu i picia alkoholu? Tableteczki. Nabawiłaś się zapalenia pęcherza i boli naprawdę mocno? Chcesz schudnąć po siedzeniu na tyłku przez całą zimę? Łamią ci się paznokcie i wypadają włosy? Wszystko Cię boli? Tabletki i kapsułki już czekają w aptece. I to bez recepty.

Za każdym razem, kiedy słyszę radiową reklamę nowego rewolucyjnego leku na ... dostaję mikro zawału serca. Ludzie naprawdę to kupują? Ja wiem, że do lekarza dostać się jest trudno. Co ja mówię, wizyta u specjalisty bywa arcytrudna i często kończy się opłaceniem badania prywatnego. Jakiś czas temu miałam spory problem, żeby dostać się do endokrynologa we Wło, a wczoraj w radiu usłyszałam, że czas oczekiwania na wizytę u państwowego ortodonty to raptem 4 lata (a później jeszcze dłuższe leczenie). A skoro do lekarza dostać się nie idzie, to ludzie radzą sobie jak mogą. Więc rodzi się potrzeba. Firmy farmaceutyczne opracowują coraz to nowe leki, które mają ratować nas przed wszelkim złem tego świata. I ludzie kupują. 

Nigdy nie miałam w ręku któregoś z tych magicznie działających specyfików, więc trochę to lament w próżnie. Nie wierzę jednak, że radosne samowolne łykanie tabletek na pęcherz, laktozę i czegoś na odchudzanie, nie pozostaje bez jakiegokolwiek wpływu na organizm. Pamiętam jak moi dziadkowie jeździli za Wisłę, do uzdrawiacza. Jego już dawno nie ma, ale tabletki z powodzeniem zastępują jego obecność. 




A tak poza tym to siema, znów mi się przypomniało, że mam bloga. Ostatnio ciężko mi się tu zaglądało - uczelnia już zaczęła urywać mi głowę, a i ja albo jeżdżę do domu, albo do Waw. I tak jakoś się zrobiło, że kwiecień, wiosna (zawrotne 6 stopni pokazuje mój termometr!) i tyle słońca w całym mieście. A ja rozbijam się w pustych pociągach. 

10 komentarzy:

  1. okej, brak lekarza rodzi potrzebę wzięcia tabletek na laktozę, ale nie rodzi potrzeby brania tabletek na odchudzanie, litości. prawda jest taka, że najwięcej chudną ci, którzy żadnych suplementów nie widzieli na oczy, a ci z suplementami odchudzają się tak, jak jedna z moich znajomych - zapewniam Cię, że nigdy nie widziałaś kogoś z taką ilością tabletek na odchudzanie... i z taką ilością poupychanych w szufladzie przy łóżku czekolad i papierków po czekoladach ;)

    PS. a pustych pociągów zazdroszczę! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeżeli ktoś naprawdę chcę schudnąć to powinien pójść do dietetyka (a z nimi też różnie bywa). i na siłownię. a z tymi suplementami to się właśnie takich rzeczy spodziewałam :D
      puste pociągi - soboty rano i poniedziałki w południe, polecam

      Usuń
  2. faktycznie, tyle słońca (nie no, ja nie narzekam akurat na dzisiejszą pogodę :)), akurat nawet słucham tej piosenki :o
    reklamy w radiu i telewizji dotyczące leków wołają o pomstę do nieba. oprócz banków, to chyba najczęstsze reklamy.
    a czas oczekiwania na wizytę u specjalisty w Polsce to jakaś groteska, najlepiej to do wszystkich się na zapas zapisywać, haha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że słońce zostanie już do listopada i w końcu nagrzeje ziemię i morze i znów będzie pięknie♥
      a reklamy w radiu wołają o pomstę do nieba jeszcze bardziej - to co w telewizji "tylko" możemy zobaczyć i obejrzeć, w radiu musi zostać dopowiedziane, a coraz częściej dośpiewane. i to dopiero jest prawdziwy koszmar o.O

      Usuń
  3. Pamiętajcie że w większości przypadków to nawet nie są leki. Najczęściej reklamowane są suplementy bez "przed użyciem...", które nie przechodzą badań klinicznych. W takich reklamach można powiedzieć dużo więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to w ogóle brzmi zachęcająco o.O

      Usuń
  4. Ja od tabletek uciekam jak najdalej, czy to od witamin, czy od paralekow, czy tez od leków niby prawdziwych. Moja recepta na zdrowie to owoce, warzywa, brak mięsa i hartowanie organizmu. Ostatnio tabletki brałam 10 lat temu, kiedy miałam zapalenie płuc i było ze mną niedobrze. Polacy, niestety, to naród, który nadużywa leków, a jeszcze te durne reklamy...Zreszta, nie chce dać zarobić koncernom farmaceutycznym. Grunt to mieć swój wewnętrzny barometr i wiedzieć, kiedy z tymi tabletkami przestać. Ja mam w domu negatywny przykład wiary w leki, wiec miedzy innymi powiedziałam sobie, ze bez wielkiej potrzeby nie wezmę tego świństwa do ust.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jednak pozostaję przy mięsie też :) a co do leków, to też biorę najmniej jak się da, choć choruję często, a i z okazji tarczycy też muszę wciągać coś dziwnego. swoją drogą endokrynolog widząc moje trzęsące się ręce przepisała mi leki uspokajające, gdzie wcale jakaś znerwicowana raczej nie jestem, więc nieźle mnie przymuliło po kilkunastu dniach brania, więc w końcu je wyrzuciłam. czyli lekarzom też ufać nie można

      Usuń
  5. pigułki na zajebistość :) a tak serio to osobiście biorę killka, ale jest to magnez, tran, skrzyp, kiedyś witamina D, ale to zawsze są zalecenia lekarza, ponieważ mój organizm czasami nagle lubi przestać przyswajać niektóre witaminy i szybko podupadam na zdrowiu. A żyć trzeba :) Ale nie rozumiem ludzi, którzy takimi suplementami zapychają lata niedbania o siebie, litry alkoholu czy tłuszczu z mcdonalda. Nie wiem na co liczą w tym procesie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pigułki na zajebistość to była by bardzo dobra opcja :) dopóki lekarz kontroluje, to nawet mogłabym iść w jedzenie tych magicznych suplementów diety, gdyby mi kazał. choć i oni potrafią się mylić. i komu tu ufać?

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)