20140525

społeczeństwo jest niemiłe

Świat, który zobaczył Chleb oszalał. Jak można stworzyć coś takiego?! Co ta typiara w ogóle śpiewa, rozebrała choinkę i poszła po chleb. Anja Rubik! Jak można nasze dobro narodowe, świętość co najmniej, tak oszpecić, co ona tam robi, ile to dla kasy człowiek nie jest w stanie poświęcić?! Wielkie oburzenie, co to za shit, Polska przeprasza. I jeszcze jakaś wariatka z wadą wymowy. Mister D. na stos.


Michał Witkowski u Łukasza Jakóbiaka i "dlatego głosuję na Korwina". Nasrane we łbie, zagłada ludzkości, cosie, pedalskie wydanie głupiutkiej blondynki. No i baba z brodą. To już lepszy wywiad z Korwinem, odcinek zapowiadał się dobrze, ale jest do bani.


Trochę mnie to przeraża, bo poza polaczkowatą nietolerancją właściwie wszystkiego, wychodzi jedno wielkie nie czytam. I trochę mi smutno. Bo o ile dobrze kojarzę, to Masłowska i Witkowski należą do najświeższego pokolenia dość płodnych a i przystępnych pisarzy. To się po prostu dobrze czyta, po pierwsze. Zero przynudzania, zawiłych opisów przyrody i zbyt długich zdań. Era Nad Niemnem jest już dawno za nami. Po drugie obydwoje świetnie zamykają w poręcznym formacie obraz naszego społeczeństwa, jego dziwactwa, uprzedzenia i przyzwyczajenia. I chyba dlatego warto ich czytać. Taki to zapis naszych realiów, które za sto lat analizować będą dzieciaki w liceum, a polonistki będą załamywać ręce nad ich niewiedzą i nieprzygotowaniem do zajęć. I żeby wszystko było jasne. Nie zakładam, że każdy te książki polubi. Bo poza przystępnością i aktualnością cechują się też pewnym abstrakcyjnym podejściem i potocznym językiem. Jednak pewną wiedzę wypadałoby mieć, jak Masłowska to załamujemy ręce nad dresami, brakiem głębszych uczuć i polszczyzną, która czasami każe płakać. Z Witkowskim wkraczamy w świat ciot, lekomanii i Międzyzdrojów po sezonie. 

Czasem jednak warto coś przeczytać (a w wypadku Masłowskiej i obejrzeć - Wojna polsko-ruska w kinach była i widzieli ją prawdopodobnie wszyscy poza mną) i przez chwilę się chociaż nad tym zastanowić. Bo może rzucający bluzgami drech, babcia łasa na gwiazdorskie odwiedziny i wpadająca co i rusz w depresję dziewczyna nie są aż tak zabawni jak nam się na pierwszy rzut oka może wydawać. Przestają bawić, gdy zdajesz sobie sprawić, że drech zachowuje się zupełnie jak Twój chłopak/brat/najlepszy kumpel, babcia zbyt przypomina sąsiadkę góry, a pozbawione sensu życie z horoskopem w ręku do złudzenia przypomina... Twoje. Co z tego, że Masłowska popełnia kolejny autoplagiat, a ironia Witkowskiego poleciała zbyt daleko żebym nawet ja ją bez słowa zaakceptowała. Bo mimo wszystko obydwoje nadal wywołują te same emocje i pokazują jak bardzo mają rację obsmarowując społeczeństwo w swoich powieściach. 

Podsumowując, mamy jedną wielką ironię, kreację, abstrakcję i obśmianie nieciekawego świata. A jeżeli nie wiesz o co chodzi, to może się lepiej nie odzywaj.

Rzal i bul.


Na koniec posłuchajmy Króla. Grafomana i brzydala rozchwianego emocjonalnie. Generalnie polecam, piękna płyta i piękne koncerty. 


No wiecie co, mojego ulubionego A więc teraz nie ma na youtubie. Użytkownika spotifaja polecam, jest. 

Ja to w jakiejś dziwnej kulturze gustuję jednak.

A tak poza tym, na marginesie. Płaczę po Maćku i płaczę też nad sobą. Ogrom roboty i fakt, że muszę wszystko oddać w czerwcu, przeraża mnie tak bardzo, że nawet nie mogę pisać. Trochę pocieszające jest jednak, że to nie tylko ja, ogólny przedsesyjny zastój blogosfery już powoli daje się wyczuć. Wiem, że nie jestem sama i jest to strasznie fajne.
A tak poza tym to snobujmy się na polską literaturę. I muzykę ofkors /ale na język już nie, jak widać/. Choć ja wczoraj kupiłam niepolską płytę i nawet tego nie żałuję. No cóż, bywa.

5 komentarzy:

  1. Widzę, że nie tylko ja tak mam, że mnie cieszy, że nie tylko ja. U mnie to nie sesja, u mnie to depresja (joł, #jestęmagikię), ale powoli wracam do formy.

    OdpowiedzUsuń
  2. nice :)

    xoxo, rae
    http://www.raellarina.net/

    OdpowiedzUsuń
  3. W zabawie z konwencją trzeba ot co znać granicę. Masłowska przekroczyła granicę większości Polaków.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, ten wylew hejtu połączonego z ignorancją to jakaś masakra. Naprawdę, życzę sobie świata, w którym czasem ktoś myśli sobie "a może jednak czegoś nie rozumiem, może się jednak nie wypowiem?".
    Zastanawiam się, może jest tak, że mamy jakąś zbiorową nerwicę natręctw: nie możemy przestać zostawiać śladów. Samo przeczytanie tekstu/ obejrzenie filmiku się nie liczy, trzeba zostawić widoczny ślad. Samo zjedzenie frytek się nie liczy, musimy wrzucić fotkę. Obsikujemy internet, zaznaczamy swoje terytorium. Może ze strachu...?

    OdpowiedzUsuń
  5. o, wpis dla mnie, bo ja właśnie jestem świeżo po moim pierwszym witkowskim ("drwal"), a kilka miesięcy temu dzięki misterowi d. wzięłam się za masłowską - i jestem tą dwojką bardzo pozytywnie zaskoczona. w ogóle co się nie wezmę za polską literaturę ostatnich 10 lat, to mi smakuje. a i w reportażu jesteśmy mocni, jest co czytać.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)