20140504

to już stalking

Przed sierpniowym koncertem Flory w Krakowie, udało mi się przypalić rękę pewnemu chłopakowi i podsłuchać jego rozmowę z przed chwilą poznaną dziewczyną. Dobrze ją pamiętam. Wysoka blondynka z plecakiem w sowy, który w pewnym momencie wylądował gdzieś na mojej twarzy. Z rozmowy trudno było wywnioskować skąd jest, jednak przyjechała sama i z daleka. W mojej głowie od razu pojawiła się myśl, że przyjechała z Trójmiasta. Ja naprawdę nie wiem dlaczego. Jednak koncert się zaczął, a po nim dziewczyna rozpłynęła się gdzieś w przestrzeni. 

Trzy miesiące później, Sfinks, koncertu zespołu na K. Pod sceną tańczy blondynka, która robi dookoła siebie dużo szumu. Właściwie trudno powiedzieć, czy naprawdę go robi, jednak jest wysoka, więc widać ją z daleka (coś wiem na ten temat). Przyciąga więc moją uwagę. Gdzieś już ją wcześniej widziałam, no nie? Ale nie mogę przypomnieć sobie gdzie. Dopiero po czasie coś zaczyna mi świtać. 

Luty, Basen, Moderat. Mijam blondynkę w koszuli z jaskółkami.

Marzec, Żak, We Draw A i Bokka. Wychodzę z sali żeby spotkać koleżankę. Tuż za nią wchodzi blondynka. No kurwa.

Właściwie to do dzisiaj nie byłam do końca przekonana czy blondynka widziana w Trójmieście to ta sama co w Krakowie i Warszawie. Jednak jakiś czas temu, znów przez totalny przypadek, znalazłam jej konto na insta. Co zabawne, dzień później blondynka zablokowała konto dla nieznajomych. Ale imię i nazwisko pozostało. I dziś przyszedł dzień, w którym postanowiłam ją wyguglować. 

Wychodzi na to, że ciągle widuję jedną dziewczynę. Jeszcze chwilę temu obiecałam sobie, że przy najbliższej okazji w końcu do niej zagadam. Ale popełniłam błąd i guglałam za dużo. Bo wiecie, na początku pisania tego posta, chciałam napisać, że świat jest naprawdę mały i wszędzie spotyka się tych samych ludzi. Szczególnie wtedy kiedy ma się podobne zainteresowania. Refleksja będzie jednak inna. Przeraża mnie łatwość z jaką znalazłam różne informacje o Blondynce. Wiem jakie skończyła liceum (i jakie wydarzenie było z tym związane), wiem, że znam kogoś kogo ona zna (i raczej wolałabym tego człowieka nie znać) i wiem gdzie chciała pojawić się za tydzień. Gdybym poguglała jeszcze chwilę, pewnie udałoby mi się znaleźć gdzie studiuje i pracuje. To straszne jak wiele informacji pozostawiamy gdzieś w sieci. Teoretycznie na różnych portalach, o różnej tematyce. Ale naprawdę nie trzeba być hakerem, czy informatykiem z dyplomem, żeby poskładać to wszystko w całość i, od linka do linka, poznać historię wzlotów i upadków konkretnego człowieka. Dobrze, że chociaż insta ma zablokowanego. 

dziś posłuchamy Flory w schodki, a jeżeli ktoś wybiera się do Waw, żeby zobaczyć ją na żywo, może natknąć się również na Blondynkę

PS Tak, znalazłam miejsce, w którym pracuje. WYSTARCZY.

PPS Akcja pocztówkowa jest jak najbardziej aktualna, szczegóły w poprzednim poście.

PPPS Właściwie, to nie zdziwiłoby mnie gdyby blondynka zawitała kiedyś na tego bloga. Małość tego świata zaraz mnie udusi.

7 komentarzy:

  1. Twój wspomniany 'stalking' to moja rozrywka od czasu do czasu ; ) Co jakiś czas przeszukują google pod kątem jakiejś osoby z ciekawości, co takiego po sobie w internecie zostawiła. Chore, wiem, ale ile można się dowiedzieć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jakoś często nie wyszukuję, choć przyznać muszę, że przetrząsnęłam pół internetu szukając wieku pewnego człowieka, ale mi nie wyszło ;__; ale to jest zue zajęcie, ciekawość to nie pierwszy, a jeden z ostatnich stopni do piekła :D

      Usuń
  2. Kiedyś miałam taką sytuację: na lastfm zagadała mnie dziewczyna obok której stałam na koncercie IAMX na Jarocinie. Nie pamiętałam jej, ale na zdjęciach zostałyśmy razem uwiecznione ;) Potem na koncercie Placebo kręciłam się przed wejściem i widzę ją! Zagadałam ale nie kontynuowałyśmy znajomości :P Takie o, dziwne zbiegi okoliczności :)

    PS. też lubię od czasu do czasu kogoś wygooglować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie na pierwszym koncercie Much na jakim byłam w Trójmieście, zaczepiła dziewczyna, z którą też później znalazłam wspólne zdjęcia (co najlepsze na dwóch festiwalach), mam ją nawet w znajomych na fb, ale znajomości jakoś nie utrzymujemy

      Usuń
  3. ja tu czekałam na zakończenie z Mody na Sukces, że to Twoja siostra zagubiona jakaś czy coś... anyway... chcę pocztówkę! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie to jednak do niej zagadam, więc kto wie co się wydarzy! moda na sukces musi trwać

      Usuń
  4. Nie zdarzyło mi się nigdy spotkać obcej osoby kilka razy, chyba że w moim malutkim mieście, lub jeśli jest spokrewniona z kimś kogo znam. To trochę dziwne, że już trzy razy widziałaś tą samą osobę, trochę jak jakiś specjalny znak.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)