20140822

halo halo

Trochę nie wiem od czego i jak zacząć. Bo właściwie nie wiem jak to się stało, że ostatni post na tym blogu pojawił się... 30 lipca. 23 dni temu. Trzy tygodnie. Dużo. W pierwszej chwili chciałam napisać, że nie wiem jak to się stało, że na blogowanie nagle zabrakło mi czasu. Ale przecież ja to wiem. Bo paradoksalnie im więcej mam czasu i im bardziej go marnuję, tym bardziej czuję jego smak i doskonale wiem co robiłam. Dlatego mogę Wam powiedzieć, że od końca lipca intensywnie pracowałam nad skończeniem projektu, z którym wybrałam się do Gdańska. Na jedną noc. W trakcie wycieczki, która trwała jakieś 27 godzin zdążyłam skończyć plansze, wpaść na uczelnię, pójść nad morze, spotkać się z przyjaciółką i siać nienawiść do turystów. Po powrocie do domu zdążyłam przepakować plecak i pojechać do babci do Lublina. I chociaż nie robiłam zupełnie nic, to jednak byłam na koncercie, w kinie, przeszłam się po starym mieście kilka razy i poczułam się jak Alicja w Krainie Czarów. Później pojechałam do Warszawy, oglądałam sztukę, spotkałam znajomego ze studiów, a z innym starym znajomym wymieniłam tyle smsów w ciągu jednej doby ilu nie wymieniłam przez całe 10 lat znajomości. Kulminacją całej historii był przyjazd do Gdańska, zobaczenie pana Timberlake'a i otarcie się o śmierć ze szczęścia. Przy okazji przekonałam się dlaczego ten stadion uważany jest za najpiękniejszy, poczułam pod stopami piłkarską murawę (a przy okazji zaoszczędziłam jakieś miliony monet) oraz spotkałam pewien radiowy głos i jego let me take a selfie dziewczynę. Koniec końców wróciłam do domu i powoli muszę wrócić do prozy życia. I jest ciężko.

takie to wakacyjne Jelitkowo

Chyba mam Wam sporo do opowiedzenia. Teraz tylko trzymajcie kciuki żeby mi się udało spisać wszystko to, co na tę chwilę kłębi się w mojej głowie. Bo może być trudno. 

12 komentarzy:

  1. Sram żarem, że nie pojechałam na tego Timberlejka :( aż dupsko boli z żalu.
    Przeżyłabym nawet tłumy, do których mam szaloną awersję po Jarmarku Dominikańskim i po spacerach polskim trójmiejskim wybrzeżem, które tak bardzo stało się gigantyczną piaskownicą :( #peopleeverywhere (czasami miałam wrażenie, że siedzą mi nawet pod podeszwami i nie wiem gdzie jeszcze :( )
    tym bardziej, czekam na relację z Timberlejka!!!!!!! MOCNO

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet zaczęłam ją pisać! ale jakby co to powiem że było EKSTRA, bo mogę nie skończyć. nie no, skończę. skończę skończę skończę!

      Usuń
    2. zepnij poślady. czekam pełna nadziei!

      Usuń
    3. spinam spinam, jeszcze z pół godzinki do Pottera, trochę rano i może na jutro będzie. choć pobocznych historii jest tak dużo.!

      Usuń
  2. Koncert Justina rzeczywiście był taki rewelacyjny? :D Bo mam wrażenie, że wszysyc są zachwyceni!

    OdpowiedzUsuń
  3. ile Ty się razy ocierasz o śmierć ze szczęścia, to normalnie cud, że jeszcze żyjesz :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Relacji z koncertu też jestem ciekawa. Jak masz jakieś zdjęcia to też o nich nie zapomnij :)). Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie zdjęć nie mam. za bardzo zajęta słuchaniem i oglądaniem byłam :D

      Usuń
  5. boże mój Justina widziałaś <3 <3 <3 zazdroszczę i to bardzo!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak. i zaraz będą dwa tygodnie jak piszę o tym posta :D

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)