20140918

Praga po raz pierwszy

No siema. Dziś szybki post, bo przecież jestem tu już od tygodnia! Muszę wrócić do regularnego blogowania, a przy okazji porządkować wszystko to, co się dzieje. Więc na początek kilka randomowych faktów i moich przemyśleń.

Praga w deszczu to nie jest to. Przez kilka pierwszych dni padało właściwie non stop i szczerze mówiąc - to był problem. Miasto najlepiej zwiedza się na pieszo, więc lejące się z nieba hektolitry wody nie ułatwiały sajtsiingu. Mam jednak nadzieję, że mój limit deszczu już wykorzystałam i teraz będzie tylko lepiej.

Takie tam zamki.

Czesi są mili. Być może to zdanie zabrzmiało idiotycznie, ale wydaje mi się, że podstawowym stereotypem o naszych południowych sąsiadach jest właśnie ten mówiący, że za nic nie idzie się z nimi dogadać, są niemili i zamknięci w sobie. Na szczęście moje obserwacje zupełnie nie potwierdzają tej tezy. Pomagają nam wszyscy: nie tylko ludzie na uczelni, ale też ci przypadkowo spotkani na ulicy. Nawet jeśli o pomoc się nie pytało.

Jesteś z Polski? Więc rozumiesz też czeski! NIE. Ten język to jakaś galopująca patologia jest.

Francuzi są wszędzie. Prawdopodobnie połowa wszystkich tych, których do tej pory poznałam, pochodzi z Francji. Są Francuzi z północy, z południa, ze wschodu i z zachody. Z Paryża, z plaż Normandii i Nicei, spod samiuśkich Tater z okolic Mont Blanc, a nawet ze... Szwajcarii i Belgii. Język Biny słychać wszędzie, więc może w końcu uda mi się go przynajmniej odrobinę nauczyć.

Strahov Mansion

Mieszkam w najgorszym akademiku. Bo miałam pecha. Wybudowano go mniej więcej 50 lat temu i odnoszę wrażenie, że od złotych lat komunizmu niewiele się tu zmieniło. Łóżka są zarwane, szafki obdrapane, zamknięte na klucz drzwi można bez problemu otworzyć jednym kopnięciem. Okazuje się jednak, że cały ten paskudny, nie bójmy się tego słowa, syf jest całkiem niezłym pokojem - w porównaniu z innymi które widziałam, mieszkam niemalże w pałacu, bo mam nowe okno, niezłe ustawienie mebli i kilka plakatów na ścianie, która nie jest powgniatana i porysowana. Cie-szmy-sie-zma-łych-rze-czybo. Niestety wszyscy poznani przeze mnie Francuzi i Niemcy mieszkają w innym akademiku. I chyba to najbardziej mnie martwi.

Piwo leje się strumieniami i nawet mi to nie przeszkadza. Co więcej, w restauracji, czy w pubie, jest tańsze niż szklanka coli. I przy okazji dwa razy większe. A tak przy okazji odkryłam, że po wypiciu dwóch biega mi się dużo lepiej niż na trzeźwo. Mój mózg pewnie z opóźnieniem rejestrował fakty.

Cydr lał się tylko przez chwilę. Za to tuż przed zachodem słońca i z niesamowitym widokiem na pół miasta.

IKEA jest moim ulubionym sklepem. I w pewnym sensie uratowała mnie przed popadnięciem w skrajną depresję. W prawdzie każdy rok akademicki zaczynałam od wizyty w wielkiej placówce tej szwedzkiej marki, ale to tym razem potrzebowałam tego najbardziej. Nowe zasłony, miniaturowa palma i kilka świeczek i od razu lepiej żyje się w moim pokoju.

Napisałabym jeszcze o czymś, jednak wyszłabym na jakąś uprzedzoną stwierdzając, że spotkałam fajnego Włocha i byłam w szoku. Umówmy się więc, że nic nie wiecie na ten temat :D
Życzę Wam więc miłej nocy i nie-koszmarów (choć mam wrażenie, że język w jakim został napisany ten post może je spowodować), a ja tymczasem uciekam do pakowania się. Jutro jadę na krótką wycieczkę do Kutnej Hory. I, być może, w końcu zacznę wyciągać aparat i robić nim zdjęcia. (Ale gdybym nie zaczęła, to wiecie, na insta jestem całkiem często).

8 komentarzy:

  1. rzeczywiscie, znam sporo Francuzów, którzy byli w Pradze xD ale Francuzi w ogóle rozpełźli się wszędzie, jak Polaki.
    galopująca patologia - mistrz! haha. ale jak mówisz bardzo pooowoooooli i szukasz (właśnie, szukasz, słowo pułapka xD), ekhm, dobierasz odpowiednie słowa, to idzie się dogadać. mam kumpla Słowaka, jest sporo śmiechu, ale jakoś się porozumiewamy haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie wczoraj dowiedziałam się, że szukać to słowo pułapka. tak :D od czwartku zaczynam naukę, zobaczymy co z tego wyjdzie

      Usuń
  2. po wypiciu dwóch biega mi się dużo lepiej niż na trzeźwo <3 <3 <3 Twoje teksty są zawsze najlepszą skarbnicą odjechanych cytatów :D w Rumunii poznałam Włochów, którzy mieszkają we z Francji i też często odwiedzają Pragę, więc chyba musza szczególnie lubić to miasto :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dla Was tak się staram i wymyślam naprawdę odjechane teksty <3

      Usuń
  3. taka ciekawostka odnośnie mojej nowej pracy: sporo pracuję w środowisku języka czeskiego. nie to, żebym go znała, więc jak się coś nauczysz, to możesz mi w jakiś magiczny telepatyczny sposób przekazać tę wiedzę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spoko! telepatii też bym się chętnie nauczyła, więc może będzie dało się coś zrobić :D

      Usuń
  4. taaak, napisz wywód większy :3 *aplauz*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja w głowie mam tylko wspomnienie Pragi skąpanej w słońcu, więc wolałabym sobie tego nie psuć myślą o deszczu w tej stolicy!
    Racja, czeskiego za nic nie można zrozumieć, podobno słowacki szybciej, ale ja tego nie potwierdzam.
    Podobno dla niektórych samo chodzenie po Ikei jest relaksujące :D
    Chyba nie zniosłabym tego brzmienia francuskiego... No nie podchodzi mi ten język za nic. Do nas niedługo Francuzi na wymianę przyjeżdżają... A jeszcze sporo Francuzów nie zna angielskiego. :x

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)