20141121

we're back!

Oh, we're back home.

Tak właśnie pomyślałam wjeżdżając dziś wieczorem do Pragi. A skoro już pomyślałam, to i powiedziałam, a moja nowa fińska znajoma ze zrozumieniem pokiwała głową. A potem już tylko milczałyśmy i patrzyłyśmy jak za oknem naszego vana szybko zmieniają się miejskie krajobrazy. 

są to zupełnie nieistotne lampki z TESCO. i kawałek mojej ściany

To fascynujące jak bardzo czuję się tutaj w domu. Bo zawsze wiem jak wrócić do Strahov Mansion, znalazłam kawiarnię z przecudownym brownie do której chodzę co tydzień i zjadliwe miejsce obiadowe. Wiem już, że istnieje świat dalszy niż Praga 7, przyzwyczaiłam się do najdłuższych schodów ruchomych jakie znam i wiem jak ominąć największe tłumy ze Starego Rynku. Polubiłam piwo i białe wino. Grzyb na ścianach nie robi na mnie wrażenia. I, to chyba najważniejsze, poznałam ludzi, z którymi można wyjść w miasto w każdym momencie. Żeby tańczyć, pić, śmiać się, narzekać i płakać.
Mam zarwane łóżko, koedukacyjne prysznice i planuję najdalej z tygodniowym wyprzedzeniem. Od dawna nie czułam się tak bezpiecznie.

Tylko jest jedno ale. Bo wiem, że po moim wyjeździe, nie będzie powrotów. Cała moja Praga wyparuje i odpłynie w niebyt razem ze wszystkimi tymi, których tu poznałam. Wiem, że lubię się martwić na zapas, więc już zaczęłam. Ale wiem też, że kiedyś tu wrócę. Z kimś, kto będzie w stanie przejść kilkanaście kilometrów po tym charakterystycznym bruku tylko po to, żeby posłuchać historii o tym, jak zaczęłam być szczęśliwa.


9 komentarzy:

  1. Wychodzi na to, że musiałaś wyjechać, aby znaleźć swoje miejsce na Ziemi, trochę szczęścia i wspaniałych ludzi, z którymi możesz wszystko...
    A chodzenie do kawiarni to burżujstwo, wiem coś o tym xD W zeszłym roku chodziłam regularnie gdzieś na kawę, tu dycha, tu dycha i tak pieniądze znikały mi w portfela.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba tak. złapałam nagle dystans od całego świata i... stało się. ale tak naprawdę to nie wiem, czy to już jest to jedyne miejsce na ziemi... chyba nie
      a co do kawy... całe moje życie tutaj to jedno wielkie burżujstwo, matka unia szastnęła stypendium to można sobie pożyć :D

      Usuń
  2. Aż się rozmarzyłam, gdy Cie czytałam. Bo to prawda, nasze szczęście to nie piękne rzeczy, tylko te dziwne, które tak idealnie pasują do nas jeszcze dziwniejszych. Może kiedyś wrócisz na stałe do Pragi, przecież nigdy nic nie wiadomo. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że nasz dom jest tak, gdzie nasze serce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "tam dom twój gdzie serce twoje" i już widzę tylko pana samochodzika :) w ogóle to jest fantastyczne powiedzenie, bo wychodzi na to, że domów można mieć kilka i w wielu miejscach czuć się dobrze.

      Usuń
    2. taak <3 rozwiązłość emocjonalna zawsze na topie ;D chociaż negatywnie można stwierdzić że to rozdarcie, ale jednak rozwiązłość brzmi lepiej ... :D

      Usuń
  3. Wiesz co... Wydaje mi się, że to tak nie zniknie po prostu. To jest specyficzna miłość do miejsca i jego ludzi, i chyba nie da się tego wymazać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wymazać z głowy na pewno nie. ale odrobinę boję się, że gdy wrócę tu za kilka lat, zbyt wcześnie i znów znajdę wszystkie moje miejsca, to wydadzą mi się wtedy zimne, puste i inne. ale to kiedyś, na razie wymazuję z głowy zmartwienia !

      Usuń
  4. to super, że tak dobrze czujesz się w Pradze :) do kiedy tam zostajesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zostaję do początku lutego. niby jeszcze dwa miesiące, ale już czuję, że koniec jest blisko o.O

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)