20150119

blue monday

Blue Monday? Sprawdźmy co tam u Marcina.


Kiedyś dzieliłam się z Wami moimi ulubionymi blogami (o tu) i wtedy stwierdziłam, że tym najukochańszym będzie The Adamant Wanderer. Od tamtego czasu właściwie nic się nie zmieniło i nadal śledzę przygody Uli z wypiekami na twarzy (choć najchętniej miałabym je w ustach/żołądku, bo wszelkie kulinarne posty zawsze wywołują we mnie nagły atak głodu). No, może do uzależniających blogów dołączył Live a Life

Opis właściwie nie jest potrzebny. Wejdźcie, i patrzcie, i inspirujcie się tym jak Chłopaki cieszą się życiem. A ja dodatkowo utwierdzam się w przekonaniu, że PeGje nie wszystkim niszczy świat i nie każdy kończy tę zacną uczelnię z głową wypraną z jakichkolwiek marzeń. 

(A ja idę marzyć o Nikaragui. I projektować.)


edit/PS/whatever: jaka ja, kurwa, głupia jestem

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. TAK. z grubsza to ostatni jeden z możliwych planów mojego życia. kończę studia a potem pracuję tylko po to, żeby mnie było stać na półroczną wyprawę do Ameryki Środkowej

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)