20150116

dlaczego znów nie ma postów, vol. "to już staje się nudne"

Siedzę w moim różowym pokoju i słucham jak za ścianą mój sąsiad dostaje dziesiątku fejsbukowych powiadomień. Charakterystyczne plum rozbrzmiewa co kilkanaście sekund. Kiedy w końcu milknie - zastępuje je bardzo różnorodna mieszanka szeroko pojętej współczesnej muzyki popularnej. A ja siedzę i podsłuchuję. 

Zdrowy rozsądek podpowiada mi, że powinnam teraz być z ludźmi. Łapać chwile i cieszyć się ostatnimi dniami tej wolności. Powinnam pić piwo we Vzorkovnej, tańczyć w Chapeau Rouge i żywić się kebabami o 5 rano. Powinna spędzać czas z ludźmi, których być może nie zobaczę już nigdy. Bo przecież tak zdarzy się z większością tych, których tu poznałam. 


Od Sylwestra zaczęłam się wycofywać. Niemalże zamieszkałam w bibliotece, nie jestem w stanie wypić czegokolwiek innego niż jedno piwo, jestem wiecznie zajęta. Znów dużo czytam, znów dużo myślę. Znów dziwną przyjemność sprawia mi nocne samotne szlajanie się po mieście. To chyba mój mózg powoli przygotowuję się na falę smutku, która uderzy we mnie po powrocie. Taka reakcja obronna.

Nie potrafię robić właściwie nic na siłę. Męczę się wtedy strasznie, nic mi nie wychodzi. Nie umiem przymusić się do kurtuazyjnego small talku, który od zawsze wydawał mi się tylko bezcelową gierką prowadzącą donikąd. Nie lubię spotykać się z ludźmi, jeżeli wiem, że nie mam na to stuprocentowej ochoty. Zazwyczaj wychodzę więc na zimną sukę niezainteresowaną niczym innym niż czubek własnego krzywego nosa.

A wszystko sprowadza się do tego, że o, Holender. I od jutra biorę się za siebie.

3 komentarze:

  1. ja przez to że raczej nigdy nie silę się na bycie miłą też z reguły wychodzą na wyrachowaną sukę. W sumie to jakoś bardzo mi to nie przeszkadza :D Wolę być kojarzona ze szczerością a nie ze słodkością. Poza tym to brzydkie "przedwiośnie", które przyszło w styczniu nie sprzyja byciu pełnym energii. Poza tym nocne szlajanie się po mieście jest bardzo na propsie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. O patrz, mamy coś wspólnego. Ja ostatnio sto razy bardziej wolę być sama niż iść na jakąś imprezę, niż się z kimś spotkać. Chyba po prostu czasami tak bywa.
    Small talk to chyba wyraz uprzejmości, ale jednocześnie sztuczności. :/
    Dziękuję za mejla, bardzo się cieszę, że odpowiedziałaś na pytania, dam znać, jak ukażą się na blogu!
    Kurde, ja mam wyłączony dźwięk powiadomień na fejsie, odkąd pamiętam :O

    OdpowiedzUsuń
  3. jeśli Cię to pocieszy, to kumpel był na Orgazmusie sporo dalej niż Ty i po powrocie wciąż raz na jakiś czas spotyka się, wiadomo, że nie z wszystkimi, ale jednak, z tamtymi ludźmi :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)