20150513

jest tak lekko

Czuję się odrobinę tak, jakbym się naćpała. Już połowa maja, a ja nadal unoszę się kilka centymetrów nad ziemią. Czyżbym na serio przekonała samą siebie, że z zaistniałej sytuacji trzeba się cieszyć i że naprawdę, NAPRAWDĘ jakoś to będzie? Powróciłam do nawyku czytania zbyt dużo, głowę rozrywają mi blogowe pomysły. Chce mi się chodzić i chłonąć świat. Trudno się nie domyślić, że za wszystkim stoi wszechobecne słońce i długi dzień. A musicie wiedzieć, że jestem bardzo słońco- i światłolubna. Jest nienajgorzej. O ile nie po prostu dobrze.

utwór tak piękny, że prawie płaczę za każdym razem kiedy go słyszę. podłapany w ostatnim filmiku live a life. trochę zaczęłam psychofanić. tak, delikatnie, taaaak...

Usłyszałam też ostatnio ważną rzecz. Że być może to wszystko jest straszne, ale musi być też ekscytujące. Wybór nowego miejsca, nowszego życia. Na pewno lepszego, bo przecież nie można zakładać, że będzie inaczej. Choć moje plany nie są tak jasne (kierunek stolica) jak kilka tygodni temu, ba, właściwie w ogóle nie są jasne i nie istnieją. I znów w tej niewiadomej zobaczyłam nadzieję, że świat jakoś się jednak ułoży. Prędzej czy później, ale dam radę.

Ciekawe jak długo utrzymam się na tej górce. Mam nadzieję, że długo, bo dobrze jest wrócić do świata żywych.


edit/PS/whatever: dopiero kilka dni po napisaniu tego posta (na pare godzin po opublikowaniu) w końcu mój mózg zaskoczył i przypomniał sobie, skąd zna zbitek słów z dzisiejszego tytułu. brawo refleks, o którym wypowiedziałam się dziś w internetach :D

1 komentarz:

  1. To może przez tę wiosnę! U mnie jest dokładnie tak samo, czuję się, jakbym wreszcie mogła sobie pooddychać i się tym w pełni cieszyć, wszystko jest nagle takie przyjemniejsze :P Utrzymuj się jak najdłużej!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)